piątek, 21 grudnia 2018

Świąteczne klimaty

 Dzieci wykorzystują każdą okazję aby cieszyć się klimatem świątecznym. Tydzień temu wybrały się z tatą na X Warmiński Jarmark Świąteczny. Kolorowe światełka, karuzela i pociąg, olbrzymia choinka oraz liczne stoiska ze świątecznymi smakołykami i ozdobami cieszyły nie tylko oko małych uczestników jarmarku ale również tych dużych ;) Ja mogłam w tym roku podziwiać jedynie zdjęcia i słuchać relacji Emilki oraz Fabiana... Za rok jednak zjawimy się na Jarmarku całą ósemką ;) Sarze oczywiście najbardziej podobała się przejażdżka pociągiem w towarzystwie Fabiana oraz przejażdżka karuzelą ;)

 W tym roku nie dane jest mi cieszyć się klimatem świątecznym. Na oddziale póki co choinki brak i nie zapowiada się na to aby coś miało się zmienić... Trudno mi uwierzyć w to, że już za 3 dni Wigilia. Najchętniej przespałabym całe tegoroczne Święta i obudziła się w styczniu gdy Trojaczki będą już na świecie ;)
Image and video hosting by TinyPic

wtorek, 18 grudnia 2018

32 tydzień ciąży i wieści z domu

 W końcu osiągnęłam swój cel czyli 32 tc. Pora zatem na ustalenie sobie kolejnego celu - 34 tc. Mam jednak nadzieję, że po osiągnięciu 34 tc lekarze nie będą już długo czekać ze zrobieniem cięcia cesarskiego... Niektórzy lekarze chcieliby czekać do 36 tc (połowa stycznia) ze zrobieniem cesarki ale po przebytych 3 cc jest to zbyt ryzykowne - macica jest już bowiem osłabiona... Istnieje zatem dużo większe ryzyko pęknięcia macicy a także problemów z obkurczaniem się jej już po cięciu. Zresztą ja już po sobie widzę, że macica jest już coraz słabsza z każdym tygodniem gdyż pojawiają się nowe dolegliwości. Coraz częściej macica mi się "spina" i robi twarda w wyniku skurczu. Od dwóch dni zaczęły się też pojawiać w ciągu dnia sporadyczne bolesne skurcze. W poprzednich ciążach ani razu nie miałam skurczu który by mnie bolał - jest to zatem dla mnie coś zupełnie nowego... Nie ma się jednak co dziwić - w brzuchu dźwigam już ponad 4,5 kg dzidziusiów + płyn owodniowy i łożyska... Nie jest to zatem małe obciążenie.

 Cotygodniowe USG wykazało, że Kajtek waży około 1670g, Klara 1506g a Lila 1417g. Trojaczki zatem bardzo ładnie przybierają na wadze co potwierdzają również lekarze. Najważniejsze, że w dalszym ciągu nie pojawia się u bliźniaczek syndrom podkradania... Ilość wód płodowych również jest w normie. Dzieciaczki mają również prawidłowe przepływy i wykazują już odruch oddychania :) Zapisy KTG nadal czasami są szalone ale na szczęście nie nasila się to...

 Brzuch robi się coraz większy a ja zaczynam chodzić jak kaczka albo pingwin ;)

 Najgorsze jednak jest to, że zaczęło mnie dołować przebywanie w szpitalu. Przed kilku dniami przepłakałam pół dnia... Wszystko przez to, że Sara coraz gorzej znosi naszą rozłąkę - stałą się bardziej marudna i więcej się tuli do osoby pod opieką której jest... Gdy przychodzi do szpitala nie chce wracać domu ani wsiąść do windy. Gdy ją odprowadzam pod windę to pokazuje w jej stronę i mówi "Mama papa" czyli że mam iść z nią... Gdy mówię, że nie mogę i muszę jeszcze zostać to oczywiście jest minka do płaczu a mi się serce kraje :( Nawet teraz mam łzy w oczach gdy o tym myślę :(
Fabian też czasem wieczorem w domu płacze za mną. Dopytywał się mnie wczoraj kiedy wrócę i czy będę na Święta w domu - gdy usłyszał, że pewnie jeszcze miesiąc będę w szpitalu to w oczach pojawiły mu się łzy... :( Na szczęście nie płakał bo nie chciał Sary zasmucać :(
Emilka jakoś się trzyma ale za to stała się bardziej nieznośna - ciężko zagonić ją do lekcji i nauki, nie słucha co się do niej mówi, grymasi okrutnie w kwestiach jedzenia i bardzo często wrzeszczy na Fabiana...

Ostatnie 4 tygodnie rozłąki były dla wszystkich bardzo trudne i niestety zamiast z czasem być coraz lepiej to jest wszystkim coraz trudniej... :( Dobrze, że smutek dopada dzieci jednak jedynie chwilami a przez większa część dnia trzymają się dzielnie. Ubrali już nawet z tatą choinkę dzięki czemu w domu zapanował klimat świąteczny ;)

  Mam nadzieję, że dzieciaki dadzą radę jeszcze chociaż miesiąc wytrzymać bez mamy. Nastawiam się bowiem na to, że w połowie stycznia będę już w domu ;)
Image and video hosting by TinyPic

piątek, 14 grudnia 2018

Świąteczne inspiracje prezentowe

 Pomimo pobytu w szpitalu udało mi się zakupić prezenty dla dzieci. Wyszukiwanie w sieci tego co obmyśliłam dla moich Łobuzów zajęło mi kilka dni i już nie mogę doczekać się Wigilii i ich reakcji na podarki. Smuci mnie jedynie to, że nie będę mogła zobaczyć tego na żywo :(
 Prezenty przedstawione poniżej oczywiście to zbiór tego co my kupiliśmy dla dzieci ale również tego co dzieciaki dostaną od reszty rodzinki ;) Zapraszam zatem do zapoznania się z tym co wymyśliłam dla naszej 2,5-latki, 7-latka i prawie 10-latki :)

 Co może ucieszyć dziecko w wieku 2 lat? Dla Sary miałam bardzo dużo pomysłów na prezenty, które na pewno ją ucieszą. Niektóre z nich okazały się już kiedyś hitem dla Emilki czy też Fabiana. Oto co nasza 2,5-latka znajdzie 24 grudnia pod choinką.
Wakacyjny domek Peppy firmy TM Toys - jest to domek znanej chyba wszystkim dzieciom świnki Peppy. W zestawie wraz z domkiem jest świnka Peppa i jej brat George oraz wyposażenie takie jak łóżko piętrowe, prysznic, leżaki ze stolikiem, kółko do pływanie, basenik a nawet grill. Zabawka wykonana bardzo starannie. Jej dodatkowym plusem jest to, że po złożeniu zajmuje niewiele miejsca :)
Zdjęcie stąd
Mówiąca lalka Bambolina firmy Smily Play - Sara uwielbia zabawę lalkami typu bobas już od bardzo dawna. Nosi je, wozi w wózku a nawet karmi piersią. Ta lalka na pewno przypadnie jej do gustu a zwłaszcza to, że ma ona otwierające się i zamykające oczka. Lalka ta mówi aż 50 słów więc zabawa nią tym bardziej szybko się nie znudzi.
Zdjęcie stąd
Interaktywny e-book "Poczytaj mi bajeczkę" firmy Smily Play - jest to zabawkowy czytnik e-booków, który czyta 4 bajki: Trzy małe świnki, Złotowłosa i trzy misie, Czerwony Kapturek oraz Brzydkie kaczątko. Dodatkowo po wciśnięciu przycisku ze znakiem zapytania dziecko usłyszy pytania dotyczące treści bajek... Jestem bardzo ciekawa czy Sarze spodoba się taka forma czytania bajki ;)
Zdjęcie stąd

Pianinko zwierzęta firmy Simba - jest to rewelacyjne pianinko, które Emilka dostałą pod choinkę gdy miała może 2-3 latka. Bawiła się nim dość często, później bawił się nim Fabian a na koniec Sara. Niestety kilka miesięcy temu pianinko się zepsuło ale po tylu latach użytkowania w bardziej lub mniej właściwy sposób miało do tego prawo...

Zdjęcie stąd
Metalowy zestaw kawowy w walizce - jest to bardzo elegancka zastawa do serwowania przez dziecko kawy czy też herbaty w formie zabawy. Wszystkie elementy można zapakować w kolorową i poręczną walizkę... Na pewno nie jedną kawę "wypiję" gdy wrócę do domu ;)
Zdjęcie stąd
Lego Duplo - zestawy Lego Duplo goszczą u nas od dawna. Mamy ich już całkiem sporo - zarówno tych typowo chłopięcych, tych typowo dziewczęcych jak i uniwersalnych. Emilka i Fabian często bawią się nimi z Sara i budują jej np. domek dla laleczek. Fabian jednak również często korzysta z tych klocków w trakcie własnej zabawy i buduje np. pojazdy kosmiczne czy jakieś bronie... W tym roku na Sarę będzie czekał pod choinką zestaw z księżniczką - na pewno wzbogaci on wyposażenie zeszłorocznego domku Lego i da jeszcze więcej możliwości zabawy.
Zdjęcie stąd
Zestaw małego doktora - Sara bardzo lubi bawić się z Fabianem w lekarza. Robi zastrzyki, osłuchuje słuchawkami, daje syropki... Zresztą nie tylko w zabawie wykazuje zainteresowanie kwestiami medycznymi - wieczorne witaminy ona rozdziela rodzeństwu, przyprowadza też starszaki do kuchni gdy mają wypić syrop w trakcie choroby i pilnuje aby nic nie zostało... Gdy nie chcą jej słuchać to na nich krzyczy mała terrorystka ;) Nasz stary zestaw medyczny niestety uległ już bardzo dużemu zdekompletowaniu pora więc na nowy pod choinką ;)

Zdjęcie stąd
Tablica magnetyczna, znikopis - kolejny hit w naszym mieszkaniu. Fabian swoją tablicę tego typu dostał gdy miał jakieś 4 lata i nadal jest ona u nas w użyciu. Niestety jest już ona dość mocno zniszczona - pęknięta, porysowana długopisem... Sara bardzo często rysuje na tej tablicy a Emilka korzysta z niej gdy utrwala pisownie słówek z angielskiego :) Sara na pewno będzie zaskoczona gdy zobaczy, że jej rysunek jest kolorowy - obecna tablica pozwala na rysowanie jedynie czarnych kresek ;)
Zdjęcie stąd

 Ze starszymi dzieci sprawa z wyborem prezentów jest dużo łatwiejsza. Takie dzieci mają już jakieś zainteresowania, hobby i marzenia... Jest to zatem duże ułatwienie gdyż wiemy w jakim kierunku skierować nasze poszukiwania. Fabian np. marzył bardzo o dużym karabinie na strzałki a Emila o maszynie do szycia... Oboje chcieli również nowe gry na PS4.

Co zatem 7-letni Fabian znajdzie pod choinką? Na pewno będą tam poniższe pozycje ;)
Gra Lego Worlds na PS4 - w grze tej przemierzamy planety, z których każda przedstawia nam inny świat. Pomagamy również napotkanym postaciom za co zdobywamy nagrody. Gra ta pozwala na tworzenie świata Lego - wznoszenie budowli czy też tworzenie konstrukcji według własnego pomysłu. Dla każdego fana Lego będzie to na pewno fajna rozrywka ;)
Zdjęcie stąd
Zegarek - wielokrotnie Fabian narzekał na brak zegarka. Zwłaszcza gdy Emila zakładała swój. Wybór zegarków dla dzieci jest przeogromny i można znaleźć ciekawe oferty zarówno w kwocie do 50 zł jak i 100 zł czy więcej... Zegarek z wyświetlaczem cyfrowym ma przeważnie dodatkowe opcje takie jak budzik, datownik, stoper czy wodoszczelność... Mam nadzieję, że Fabi będzie zadowolony z niespodzianki ;)

Zdjęcie stąd
Karabin Blaze Storm - Fabian bardzo lubi bawić się pistoletami. Do tej pory miał jakieś dwa mniejsze ale od dawna marzył o ogromnym karabinie. Te które pokazywał mi w Smyku powalały ceną na kolana... Na szczęście w trakcie zakupów w Biedronce Fabian dostrzegł karabiny Blaze Storm i stwierdził, że są najfajniejsze z wszystkich. Nie ukrywam, że informacja ta bardzo mnie ucieszyła gdyż cena była zachęcająca ;)
Zdjęcie stąd
Gra planszowa Blokada firmy Smart Games - jest to gra logiczna przeznaczona dla 1 gracza. Gra ta polega na zablokowaniu czerwonego auta złodzieja przy użyciu 6 aut policyjnych. Do wykonania jest 60 zadań blokowania o różnym stopniu trudności.
Zdjęcie stąd
Lego Ninjago Mistrz Spinjitzu - zestaw składa się z kapsuły z obrotową podstawką, którą wprowadza się w ruch przy użyciu specjalnej "linki". Będzie to świetne uzupełnienie zestawów Lego Ninjago, które fabian już posiada :)
Zdjęcie stąd

 Emilka miała bardzo duży problem z wymyśleniem tego co chciałaby znaleźć pod choinką od Mikołaja. jedyne czego była pewna to maszyna do szycia... Dylematem było jednak to jaka to ma być maszyna. Najpierw chciała maszynę, która szyje bez nici. Jednak gdy dowiedziała się, że można "szyć" na niej tylko przy użyciu specjalnych materiałów tej samej firmy to przestała jej się ta maszyna podobać... Zdecydowała, że chce aby to była maszyna szyjąca prawdziwymi nićmi przy użyciu igły.
Maszyna do szycia dla dzieci firmy Klein - maszyna ta posiada przezroczystą osłonkę na igłę, która ma zabezpieczyć palce dziecka przed podłożeniem ich pod igłę. Pracuje ona w dwóch prędkościach  a ponadto posiada funkcję nawijania nici... Maszyna ta posiada napęd zarówno ręczny jak i nożny. Zestaw posiada również akcesoria krawieckie zapakowane w metalowe pudełko: 3 rolki nici (biała, czarna, różowa), 3 szpulki z nicią (białą, czarną i różową), 3 puste szpulki, naparstek, metr krawiecki, nawlekacz do igły, zapasowa igła i nożyczki. Emilia już planuje co uszyje dla Trojaczków ;)

Zdjęcie stąd
Fabryka glutów firmy Lisciani - co jakiś czas pojawia się nowa moda na jakieś gadżety. Od jakiegoś czasu jest szał na slime czy innego rodzaju "gluty". Moich dzieci również nie ominęła ta fascynacja a co za tym idzie Emilka bardzo chciała jakiś zestaw slime pod choinkę. Propozycja firmy Lisciani wydała się być bardzo interesująca więc mam nadzieję, że spełni oczekiwania naszej 10-latki... Z zestawem tym można stworzyć żelowe kuleczki, komórki i ślinę potwora, ruchome piaski, ciągnącą się pastę, skaczącą piłeczkę i inne obrzyliwe gluty ;) Wśród wyposażenia Fabryki glutów znajdziemy nie tylko bezpieczne odczynniki ale również ochronne okulary i rękawiczki, pipety, szpatułki, buteleczki, miarki z podziałką, miseczki a także probówki. Sprawi to na pewno, że zabawa będzie jeszcze bardziej atrakcyjna :)
Zdjęcie stąd
Gra Lego Jurassic World - akcja gry rozgrywa się na wyspie, na której znajduje się znany wszystkim park rozrywki z żywymi dinozaurami. W grze tej większy nacisk nałożony został na rozwiązywanie zagadek niż na walkę zatem Emilce powinna przypaść do gustu ta pozycja. Co ważne łamigłówki wynikają w sposób logiczny z sytuacji, w której znalazła się nasza postać więc dzieci powinny sobie z nimi bez problemu poradzić. W grze na przejście czeka 20 poziomów - po 5 na każdy film z serii Jurassic World co gwarantuje zabawę na długi czas.
Zdjęcie stąd
Kubek Magiczny jednorożec firmy OOTB - Emilka od jakiegoś czasu ma fioła na punkcie motywu jednorożców a także flamingów. Kubek ten powinien jej się zatem spodobać tym bardziej, że gdy jest pusty lub zawiera zimny napój to widać na nim jednego jednorożca na tle rozgwieżdżonego nieba a po wlaniu gorącego napoju obraz się zmienia i ukazuje się nam magiczny kolorowy świat oraz drugi jednorożec...
Zdjęcie stąd
 Ostatnim prezentem który chciałabym pokazać jest gra, którą Emilka i Fabian dostaną wspólnie. Będąc dzieckiem bardzo lubiłam grać w tą grę gdy odwiedzałam swoje kuzynki. Mogłyśmy nad nią przesiedzieć kilka godzin... Mam nadzieję, że zarówno Emilce jak i Fabianowi przypadnie ona do gustu - a jak nie to będę w nią grać ja razem z P. ;)
Gra Monopoly Polska - na planszy znajdują się 22 polskie miasta, które zostały wybrane przez internautów. Gra ta polega na pomnażaniu kapitału poprzez handlowanie nieruchomościami i pobieranie czynszu od pozostałych graczy. Gracze poruszając się po planszy kupują nieruchomości, dworce, ulice a także inne obiekty. Wygrywa ta osoba, która zbierze najwięcej kapitału i pozostanie na planszy podczas gdy inni gracze zbankrutują...
Zdjęcie stąd
Mam nadzieję, że wszystkie dzieciaki będą zadowolone z podarków znalezionych pod choinką :)
Image and video hosting by TinyPic

wtorek, 11 grudnia 2018

31 tydzień ciąży

 Zakończyłam dzisiaj 31 tc. Czuję się świetnie. Jedyna zmiana jaką odczuwam to wyraźniejsze ruchy - czuję jakby mi ktoś od środka brzucha przejeżdżał czymś twardym co niejednokrotnie wywołuje mój jęk ;) Odczuwam również większe zmęczenie. Nie wiem czy to efekt rozleniwienia i sennej atmosfery szpitala czy też organizm potrzebuje już więcej czasu na regenerację bo jest wymęczony utrzymywaniem dodatkowych trzech osóbek. Faktem jest jednak to, że w ciągu dnia zaliczam jedną lub nawet dwie drzemki ;)

 Dzieciaki od zeszłego tygodnia podrosły - jedne mniej, inne więcej ;) Kajtek waży mniej więcej 1492g, Klara 1433g a nasza najmniejsza Lila 1332g. Niestety tętno w czasie KTG nadal szalej... Przez kilka dni było ok ale dzisiaj rano jedna z dziewczyn miała tętno powyżej 180 a po południu obie dziewczyny szalały tak, że przez dobre pół godziny zapisu miały tętno między 170 a 190 :| Po każdym takim zapisie po około 45 minutach mam powtarzane badanie - dzisiaj zatem badanie KTG miałam aż 4 razy... Na szczęście każdy drugi zapis był już w normie :)

 Zaczęłam w końcu zamawiać rzeczy dla trojaczków, które będą mi potrzebne w szpitalu. Przede wszystkim pampersy dla wcześniaków i nawilżane chusteczki a także dla każdego z maluszków termometr z elastyczną końcówką do pomiaru temperatury w pupie. Pieluszki tetrowe i flanelowe na szczęście już mam :) Są to rzeczy, które będą potrzebne w czasie gdy trojaczki będą przebywały w inkubatorze... Chyba powoli zaczyna do mnie docierać, że coraz bliżej jest ten moment gdy Trojaczki pojawią się na świecie ;)
Image and video hosting by TinyPic

czwartek, 6 grudnia 2018

KTG i nieprawidłowości

 Badanie KTG przeprowadza się po to aby sprawdzić tętno płodu i czynność skurczową macicy. Liczba uderzeń serca dziecka powinna wynosić 110-160 uderzeń na minutę. Jeśli tętno płodu w czasie minimum 10-minutowego zapisu jest niższe niż 110 na minutę mówi się o bradykardii a jeśli większe niż 160 - o tachykardii.
Bradykardia płodu może być spowodowana działaniem leków, obniżonym ciśnieniem, obniżoną temperaturą czy też niskim poziomem glukozy u matki. Może świadczyć o wadach serca, arytmii płodu, ostrej niewydolności maciczno-łożyskowej, ucisku pępowiny czy też przewlekłym ucisku główki płodu.
Tachykardia natomiast pojawia się w przypadku niedotlenienia płodu, gorączki u matki, zakażeń wewnątrzmacicznych, anemii u płodu czy też stosowaniu niektórych leków.

 Badanie KTG sprawdza także oscylację (zmienność) tętna płodu, która powinna wynosić od 5 do 25 uderzeń na minutę. Uzależnione jest to m.in. od tego czy dziecko śpi, czy jest aktywne. Monitoruje się również przyspieszenia akcji serca dziecka (akceleracje), które powinny wystąpić przynajmniej 2 razy i trwać około 15 sekund w przeciągu 10-15 minut. Przyspieszenia te powinny pojawiać się w czasie aktywności czyli ruchów płodu.

 Od chwili gdy zostałam przyjęta do szpitala mam codziennie rano robione badanie KTG. Przeważnie podłączana byłam do dwóch aparatów jednocześnie - dla bliźniąt i pojedynczego. Czasem gdy dzieci zbyt intensywnie się ruszały, w wyniku czego aparat co chwilę gubił tętno któregoś z nich, podłączano mnie najpierw pod aparat dla bliźniąt a dopiero po skończeniu zapisu podłączano pod aparat pojedynczy aby zrobić zapis tętna Kajtka. Tętno całej trójki w trakcie tych zapisów nigdy nie przekraczało 160 uderzeń na minutę.
Od wtorku zapis uległ jednak zmianie. Tętno jednej z dziewczyn po kilkunastu minutach prawidłowego zapisu zaczęło rosnąć do wartości powyżej 170 i utrzymywało się na poziomie 170-200 uderzeń na minutę przez 30-45 minut. W tym czasie ani razu tętno nie spadało poniżej 160. Położna zgłosiła oczywiście taki zapis lekarzowi dyżurnemu. Zalecił on powtórzenie badania po około 2 godzinach. Zapis ten był już w normie co dało mi nadzieję na to, że był to jednorazowy incydent. W środę niestety poranny zapis jednej z dziewczyn ponownie był poza normą i pomimo powtórzenia badania popołudniu i wieczorem zapisy i tak nie były idealne. W dniu wczorajszym zdecydowano o tym aby zapis każdego z dzieci robić oddzielnie. Czy to coś zmieniło? Nie - nadal jedna z dziewczynek miała stanowczo za wysokie tętno utrzymujące się przez kilkadziesiąt minut...

 Oczywiście te nieprawidłowości w zapisach KTG wywołały we mnie duży niepokój i obawy o zdrowie dzieciaków... Dopytywałam lekarzy oglądających zapisy co może być przyczyną tachykardii jednej z dziewczyn oraz o to czy nie jest ona zagrożona. Czy ich odpowiedzi mnie uspokoiły? Nie. Co zatem usłyszałam?
"Musiało się coś źle zapisać", "Zapisy bliźniaczek nałożyły się na siebie", "Zapisy się musiały zamienić", "Od tego wyższego zapisu trzeba odjąć 20 jednostek", "Pani się denerwuje i dlatego zapis tętna jest za wysoki", "Nie ma się czym martwić, wszystko jest w normie"...
Absolutnie nie przemawiało do lekarzy to, że rzeczywiście na aparacie wyświetlały się w czasie zapisu cyfry od 170 do 200 i było słychać, że tętno jest bardzo szybkie - inne niż u dwójki pozostałych dzieci. Nie trafiało do nich też to, że nie byłam zdenerwowana gdyż zapis dwójki dzieci był prawidłowy (co miało mnie więc zdenerwować?) a podłączenie zapisu trzeciego Maluszka od razu zaczął się od wartości powyżej 170 uderzeń na minutę. Poza tym skoro moje zdenerwowanie miałoby aż taki wpływ na zapis KTG to dlaczego tylko jedno z dzieci miałoby na to reagować a dwójka pozostałych nie...

 Dopiero w dniu dzisiejszym na porannym obchodzie trafiła do naszej sali dr Alicja, która mnie uspokoiła i wytłumaczyła czym należałoby się przejmować. Przede wszystkim ważne jest to, że zapis jest zmienny tzn. nie występuje jako linia ciągła a jako zygzak. Problem byłby wtedy gdyby wartość tętna utrzymywała się na stałej i niezmiennej wartości np. 190 uderzeń na minutę. U mnie wprawdzie zapis jest powyżej normy ale cały czas skacze między wartościami 170-200. Kolejna rzecz, która jest dobrym objawem to ta iż tętno po jakimś czasie wraca do wartości normalnej czyli 110-160 uderzeń na minutę. Gdyby z Małą działo się coś bardzo złego to tętno przez cały czas odbiegałoby od normy. Nie twierdziła ona jednak, że zapis jest normalny a ja niepotrzebnie panikuję. Zrobiła mi dokładnie badanie USG aby ponownie zobaczyć przepływy u dziewczyn, obejrzała je, ich większe naczynia krwionośne i pępowiny, sprawdziła czy nie pękła przegroda między bliźniaczkami - wszystko jest ok. W trakcie badania tętno Małej było również powyżej 170 uderzeń na minutę ale przez cały czas była ona w ruchu i nawet na chwilę nie zastygła w bezruchu - tak intensywny ruch tłumaczy taki wynik. Dr Alicja zaleciła również aby zwiększyć ilość KTG z raz dziennie do dwóch razy...

 Nie uspokajała mnie twierdząc, że wszystko jest w normie i nie mam się co martwić. Nie wmawiała mi, że zapis jest prawidłowy. Nie wmawiała też, że na pewno tętno nie było na poziomie 170-200 uderzeń na minutę... Na mnie takie lekceważące gadanie działa jak płachta na byka. Co innego spokojne wytłumaczenie co w zapisie tętna Maluszków może niepokoić a co nie powinno. Przyznanie, że faktycznie nastąpiła zmiana względem dotychczasowych zapisów ale nie jest ona póki co niebezpieczna. Zwiększenie liczby zapisów KTG dla lepszej kontroli stanu dzieci. Taka rozmowa i takie działania wzbudzają moje zaufanie i mnie uspokajają. A stwierdzenie Pani doktor, że to dobrze iż troszczę się o stan swoich dzieci także poprawia nastrój ;)
Image and video hosting by TinyPic

wtorek, 4 grudnia 2018

30 tydzień ciąży

 Skończyłam dzisiaj 30 tc. Jeszcze nie tak dawno moment ten wydawał mi się taki odległy ale w końcu go osiągnęłam. Dobrze by było gdyby Maluszki jeszcze przynajmniej przez 2 tygodnie wysiedziały w maminym brzuchu - gdyby wytrwały tam jeszcze 4 tygodnie to już w ogóle byłoby super :) Każdy kolejny tydzień daje Dzieciaczkom większe szanse na zdrowie i skraca pobyt w inkubatorze, który je czeka. Im dłużej będą w brzuchu tym większe i silniejsze się urodzą :)

 Obecnie Kajtek waży około 1444 gram i jest największy z całej trójki. Ma jednak najlepsze warunki w obecnym "mieszkanku" - własne łożysko do dyspozycji i swój worek owodniowy... Dziewczynki ważą mniej - Klara około 1228 gram a Liliana 1174 gramy. To, że są mniejsze od brata spowodowane jest głównie tym iż mają one wspólne łożysko... Nie pomaga tu nawet to, że one również mają swoje własne worki owodniowe. Na szczęście różnice w wielkości trojaczków mieszczą się w normach więc nie trzeba się tym martwić :)

 Wraz z kolejnymi tygodniami rosną nie tylko Dzieci ale również ja staję się coraz większa ;) Z lekkimi obawami spoglądam na wielkość swojego brzucha i nie potrafię wyobrazić sobie tego, że stanie się on jeszcze większy... Mam nadzieję, że nie pęknę w końcu jak za mocno nadmuchany balon ;)

 Trojaczki do tej pory były bardzo grzeczne. Miały ładne zapisy KTG i nawet gdy jedno z Dzieci za bardzo szalało w trakcie zapisu to wynik końcowy i tak był w normie. Dzisiaj niestety Maluszki postanowiły napędzić mi stracha. W trakcie porannego zapisu KTG Klara przez 45 minut miała tętno pomiędzy 180 a 200 a więc stanowczo za wysokie. Kajtkowi też kilka razy wzrosło powyżej 160-170 ale on od samego rana wyczyniał takie szaleństwa w brzuchu, że był to wynik usprawiedliwiony. Klara natomiast leżała dość grzecznie a tętno miała jak dla mnie kosmiczne... Tylko Lila dzisiaj nie przekroczyła normy i cały zapis miała między wymaganym 120 a 150... Po 45 minutach na szczęście również tętno Klary wróciło do normy.
Lekarz zalecił powtórzenie zapisu KTG przed południem i zapis był już dużo lepszy gdyż cała trójka miała tętno pomiędzy 120 a 165. Jest to jednak wynik nadal trochę za wysoki więc wieczorem czeka mnie ponowne KTG. Zobaczymy co będzie jutro - oby zapisy były idealne...
Image and video hosting by TinyPic

sobota, 1 grudnia 2018

Tata sam w domu

 Na pierwsze półtora tygodnia mojego pobytu w szpitalu opiekę nad dziećmi i domem przejął P. Pierwsze dni były dość chaotyczne i nie łatwo było mu ogarnąć dwa plany lekcji, w których prawie codziennie pojawiały się jakieś zmiany. Do tego dochodziło zorganizowanie się rano z przygotowaniem dzieciaków do szkoły i ogarnięcie zajęć dodatkowych. Przy tym wszystkim jeszcze Sara, która także wymaga uwagi... Dla mnie te wszystkie czynności są odruchowe - na pamięć znam plany lekcji, wiem które z dzieci danego dnia ma na rano a które na popołudnie, pamiętam jakie zajęcia dodatkowe i o której mają w poszczególnych dniach. Zakodowane w głowie mam nawet to o której godzinie jest ulubiona bajka Sary ;) Ja jednak zajmuję się dziećmi na okrągło więc przez te kilka miesięcy roku szkolnego popadłam już w rutynę codziennych obowiązków i wypracowałam sobie plan poszczególnych dni. P. dopiero musi się tego wszystkiego nauczyć...

 Oczywiście P. nie został zostawiony sam na polu walki. Dzwonię do niego codziennie i dopytuję czy widział w dzienniku elektronicznym zmiany w planie Emilki czy też przypominam o tym, że w tym tygodniu Fabian musi oddać w szkole drzewo genealogiczne a Emilka musi skończyć czytać lekturę... Przed weekendem dzwoniłam też rano aby upewnić się czy już wstali i są gotowi do szkoły ;) Teraz już wiem, że temat jest ogarnięty więc rano nie dzwonię. Wieczorem jednak (a czasem i po południu) telefon jest obowiązkowy - trzeba sprawdzić jak minął dzieciom dzień w szkole, dopytać czy mają dużo zadane i jak mija wszystkim czas w domu :) Zawsze też jestem gotowa telefonicznie udzielić wskazówek gdzie może być szukana rzecz czy przypomnieć jakie ustawienia powinna mieć pralka ;)

 Drugim wsparciem dla P. jest pomoc jego mamy, która przychodzi codziennie i ogarnia obiad czy też zabiera Sarę na spacer. Babcia lub dziadek pilnują też dzieciaków gdy P. jedzie do mnie do szpitala. Wprawdzie odwiedza mnie co drugi dzień i wpada tylko na godzinę ale gdy doliczy się dojazd, parkowanie czy jakieś zakupy zamówione przeze mnie to jednak czas jego nieobecności w domu się wydłuża ;) Wizyty w szpitalu co 2-3 dni są w zupełności wystarczające - wolę aby P. skupił się na opiece nad dziećmi niż codziennym bieganiu do mnie...

 Dzieci oczywiście tacie niczego nie ułatwiają. Początkowo cały grymasiły przy śniadaniu czy kolacji, dzwoniły do mnie ze skargą "bo tata znowu zrobił kanapki z serem" albo "tata nie dał mi żadnej przekąski do szkoły" czy też "tata zabrał mi telefon"... Moim faworytem jest zażalenie zgłoszone przez Fabiana "Mamo tata nie dał mi nic na śniadanie..." a po chwili doprecyzował "bo dał mi tylko płatki z mlekiem...". W tym tygodniu skarg jest już na szczęście mniej. Dzieci się już trochę przyzwyczaiły i pomogły też chyba moje tłumaczenia, że tata nie jest mamą i robi inaczej niż ja a oni powinni mu troszkę pomóc a nie tylko marudzić. Poza tym zapytałam czy oni lubią jak ja mówię tacie, że byli niegrzeczni. Odpowiedzieli oczywiście, że nie lubią. Poprosiłam więc aby oni również nie skarżyli się co chwilę na tatę...
 P. w weekendy stara się zapewnić dzieciakom jakieś atrakcje poza wizytą w szpitalu. W ten weekend byli na pizzy w sobotę a w niedzielę na wystawie pająków i skorpionów. W najbliższy weekend wybierają się na spektakl "Piotruś Pan" a za 2 tygodnie Emilka z Fabianem jadą na biwak zuchowo-harcerski... Za 3 tygodnie mają z kolei w planach odwiedzenie X Warmińskiego Jarmarku Świątecznego a później już będą święta :)

 Jutro kończy się dyżur P. opieki nad dziećmi gdyż przyjeżdża moja mama. Oczywiście nadal będzie miał sporo obowiązków ale dopiero po powrocie z pracy. Nie ukrywa, że cieszy go wizja powrotu do obowiązków zawodowych ;)
Image and video hosting by TinyPic