Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wesele. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wesele. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 października 2014

Hej wesele!

 W sobotę wzięliśmy udział w ślubie i weselu kuzyna P. - Wojtka i Ali. Tym razem bawiliśmy się całą rodzinką. Emilka z Fabiankiem mieli strasznie dużo radości z udziału w tym wydarzeniu.

 Emilka i Fabian w kościele dość grzecznie siedzieli koło mnie albo dziadka. Na weselu natomiast większość czasu spędzili w szatni bawiąc się z innymi dziećmi w autobus czy też w potwory. Pojawiali się również na parkiecie aby potańczyć solo, ze sobą czy też z rodzicami ;)

  Emilka próbowała też zabawiać Alę z Rodzinki z innego świata goniąc się z nią wokół filaru czy próbując z nią tańczyć ;) Najmniej czasu dzieciaki spędziły oczywiście przy stole - z trudem udało się ich utrzymać siedzących do końca obiadu ;) Za to na tort nie trzeba było ich wołać :)

 Na Mili największe wrażenie zrobiła piękna suknia panny młodej ;) Fabianowi natomiast podobała się najbardziej duża przestrzeń do zabawy i obecność chłopców w zbliżonym do niego wieku - przede wszystkim Adasia :) Przez cały wieczór chłopcy byli nierozłączni i gdy tylko, któryś gdzieś znikał to zaraz był poszukiwany przez kompana zabawy. Zresztą Emilka też dużo czasu z nimi spędziła. Jednym słowem - kochające się kuzynostwo :)

 Po 22:00 odwieźliśmy Emilkę i Fabiana do domku do mojej bratowej a sami wróciliśmy jeszcze się  pobawić. Dla mnie ta wizyta w domu była wybawieniem - mogłam łyknąć silne leki przeciwbólowe i w końcu potańczyć. W sobotę bowiem w drodze z kościoła na wesele dostałam takiego bólu korzonków, że każdy ruch był dla mnie horrorem. Ciężko było mi siedzieć, wstać czy chodzić - pierwszy raz bolało mnie aż do tego stopnia by każdy ruch sprawiał mi trudności... Na szczęście po lekach poczułam się lepiej i chociaż trochę mogliśmy z P. poszaleć na parkiecie ;) A teraz z każdym dniem ból się zmniejsza więc mam nadzieję, że do weekendu po dolegliwościach nie będzie śladu :)

 Dla Ali i Wojtka jeszcze raz najserdeczniejsze życzenia na nowej drodze życia :* Dziękujemy bardzo za miłą zabawę Kochani ;)
Image and video hosting by TinyPic

wtorek, 8 lipca 2014

Weselna rozłąka

 W piątek po południu zostawiliśmy Emilkę i Fabianka u babci i dziadka w Olsztynie a sami ruszyliśmy w podróż do moich rodziców aby zaliczyć nocleg przed sobotnim weselem. Wesele było w sobotę pod Bydgoszczą i było zaplanowane tylko dla dorosłych - dzieci nie były zapraszane, ponieważ lokal liczył sobie za nie jak za osoby dorosłe... Troszkę mnie ta informacja zasmuciła, ponieważ do tej pory wszystkie imprezy zaliczaliśmy razem z dziećmi. Oczywiście na wesele zawsze organizowaliśmy sobie nocleg i opiekę do dzieci aby po oddelegowaniu ich do pokoju na spanie móc w spokoju pobawić się do końca ;) Troszkę było mi więc smutno, że tym razem będzie inaczej - tym bardziej, że miała to być pierwsza rozłąka moja i Fabianka... Za to P. był szczęśliwy, że pojedziemy sami i będziemy mogli przez cały ślub i wesele bawić się na luzie bez biegania za naszymi potworkami ;)
 Piątkowa podróż była dziwna - po raz pierwszy od 5 lat jechaliśmy do Rydlewa bez fotelików na tylnym siedzeniu ;) Brakowało mi troszkę entuzjastycznej reakcji Emilki i Fabianka na widoki za oknem - radości Mili na widok wiatraków czy zachwytu Fabiego na widok kopary albo traktorów... Z drugiej jednak strony fajnie było spokojnie posłuchać radia, pogadać z P. bez zerkania do tyłu i zajmowania dzieciaków na siłę gdy im się już nudzi podróż autem :)
 W sobotę luksus dużej ilości czasu - wstałam gdy się wyspałam, zjadłam śniadanko, pomalowałam paznokcie i pojechałam zrobić makijaż oraz fryzurę.
Efekt wizyty w salonie kosmetycznym ;)
Gdy wróciłam przebrałam się w sukienkę i byłam gotowa na wesele :) Zazwyczaj mam przy takich imprezach bardzo mało czasu dla siebie - muszę zrobić dzieciakom śniadanie, umyć ich i ubrać a później jeszcze wystroić na imprezę. Gdy oni są już gotowi do wyjścia ja ogarniam się w biegu i zazwyczaj jestem już wykończona i cała mokra ;) Kolejna różnica była w kościele - mogłam spokojnie skupić się na mszy. Nie stresowałam się tym, że dzieciaki się kręcą czy hałasują. Na weselu można było z kolei spokojnie zjeść obiad, pogadać z sąsiadami przy stole, potańczyć czy też wypić lampkę wina. Nie trzeba było szukać dogodnego momentu by wymknąć się z imprezy aby położyć dzieci spać czy też przerywać rozmowy w połowie bo któryś łobuziak znika w zakazanym miejscu ;)
 A po weselu można się było bez wyrzutów sumienia wyspać ;)
Na poprawinach ;)

 Oczywiście nie byłoby tak błogo bez dzieci gdyby nie świadomość, że są pod dobrą opieką - zadowolone spędzają czas z babcią i dziadkiem na działce i nad jeziorkiem. Spokojnie zasypiają, nie płaczą za mamą/tatą i świetnie się bawią. Fabiś wybrał sobie dziadka do wieczornych rytuałów - dziadek musiał go kąpać, wlewać wodę do bidonu i z nim spać ;) W tym czasie Mila spędzała czas przed snem z babcią. Zrobiły sobie nawet wieczór przebieranek i w tym celu Mila dorwała się do skarbów w babcinej szafie ;)

 Jednym słowem wszyscy byli zadowoleni z minionego weekendu ;) W poniedziałek po pracy odebrałam dzieciaki od babci i dziadka. Mila i Fabiś przywitali mnie piskami radości, przytulaniem i buziakami :) Opowiedziały co robiły w ostatnich dniach, a Fabiś pokazał gdzie użądliła go pszczoła... Nie widziałam dzieci tylko 3 dni a wydały mi się troszkę inne po powrocie - Fabiś jakiś większy a Mila bardziej opalona ;)
Image and video hosting by TinyPic

niedziela, 13 maja 2012

Weselnie i poweselnie

Wczoraj byliśmy na weselu mojego kuzyna w Bydgoszczy. Dzieciaki były z nami. Okropnie się bałam tej imprezy z powodu nieprzewidywalności moich dzieciów. Na szczęście spotkało mnie miłe zaskoczenie :) Zarówno my jak i dzieciaki bawiliśmy się świetnie :)  Emilka tańczyła i biegała jak szalona ze swoją o półtora roku starsza kuzynką Oliwką. Fabianek natomiast raczkował w holu hotelowym lub tańczył na rękach u dziadka albo taty :) Niestety nie był zainteresowany towarzystwem swojego kuzyna Leona, który jest w tym samym wieku (obaj są z września). Bardziej interesowały synka kwiaty w donicy niż inne niemowlę ;) Do 22:30 byliśmy na weselu w czwórkę a później odstawiliśmy dzieciaki do hotelu gdzie pilnowała ich moja bratowa. My mogliśmy wtedy bawić się już bez obstawy ;) Oczywiście dwa razy musiałam iść synka nakarmić ale nastawiałam się na dużo częstsze bieganie do niego :)

Po weselu nie było poprawin. Postanowiliśmy więc odwiedzić Oliwkę i Leona aby dzieciaki lepiej się poznały :) Wizyta była bardzo udana. Emilka oczywiście nie chciała wracać od Oliwki do domku. Fabiankowi podobały się zabawki Leona ale złościł się trochę gdy ten próbował wkładać mu palce do oczu, ciągnąć za uszy czy wspinać się po nim do pozycji stojącej ;) Szkoda, że mieszkamy od siebie w tak dużej odległości i dzieciaki widują się raz na kilka lat bo mogłyby się zaprzyjaźnić... Mam jednak nadzieję, że pomimo odległości uda się nam spotykać częściej niż do tej pory i odbudować troszkę relacje rodzinne :)