niedziela, 28 kwietnia 2013

Wieści z frontu

 Dzieciaki z P. powędrowały na spacer oraz do babci i dziadka na obiadek. Ja zostałam w domu sama i cieszę się ciszą i spokojem :) Wprawdzie nie mogę w pełni się cieszyć z wolnego popołudnia, ponieważ średnio się czuję. Dolegliwości z Fabianka chyba przeszły na mnie - w nocy wymiotowałam a od rana czuję jakiś ciężar na żołądku  :| W spokoju mogę jednak wypić herbatkę i obejrzeć odcinek swojego serialu, poleżeć na kanapie z książką czy poszperać w internecie :) Cieszę się bo dawno nie miałam takiej chwili tylko dla siebie :) Z drugiej strony ta cisza wydaje mi się jakaś taka dziwna, pusta i mało przyjemna... Chyba jestem jakaś nienormalna bo po kilku godzinach spędzonych bez dzieciarni czuję się osamotniona ;) 

 Fabianek czuje się już lepiej - nie ma w końcu biegunki i co ważne minionej nocy nie wymiotował. Biedulek dwie noce się męczył z wymiotami... Dobrze, że w dzień czuł się dość dobrze - niepotrzebnie jednak dawało mi to nadzieję na przespaną noc. Emilka czuje się dobrze i mam nadzieję, że choróbsko da jej spokój. Mam nadzieję, że od jutra wszyscy będą się czuli dobrze i w spokoju będziemy mogli cieszyć się weekendem majowym. Poza tym na następną niedzielę mam zaplanowany wyjazd do moich rodziców - czeka mnie samotna podróż pociągiem z dziećmi :)


post signature

piątek, 26 kwietnia 2013

Rota i balkon

 Chyba jakiś rotawirus zawitał w nasze progi i dopadł Fabianka. Wczoraj przez cały dzień męczyła go biegunka. Dopisywał mu jednak zarówno humor jak i apetyt więc doszłam do wniosku, że to pewnie efekt ostatniej wizyty w piaskownicy... Emilka w zeszłym roku często miała biegunkę dzień po wizycie w osiedlowej piaskownicy stąd taka moja myśl... W nocy jednak Fabi zaczął wymiotować. Okazało się, że to jednak rotawirus męczy moje dziecko. Gdy tylko doszłam do tego wniosku od razu pomyślałam "ciekawe kiedy Milka zacznie wymiotować". Nie musiałam długo czekać - jeszcze tej samej nocy Emilka źle się poczuła... Na szczęście ona tylko raz zwymiotowała. Ja jednak całą noc byłam czujna i spałam lekkim snem z przerwami na podstawienie miski Fabiankowi. Dzisiejszy dzień na szczęście był już bez wymiotów. Fabiana jednak dalej męczą luźne kupki - chociaż nie w takiej ilości jak wczoraj. Problemem jednak jest to, że biedaczkowi odparzyła się pupa. Nie daje sobie jej spokojnie umyć czy posmarować kremikiem :| Nie udało mi się zapobiec odparzeniu pomimo szybkiej zmiany pieluszki zaraz po zabrudzeniu i myciu pupy za każdym razem... :( 
 Pomimo tego wszystkiego Fabiana nie opuszcza dobry humor i chęć zabawy  Ciężko utrzymać mi go w domu gdy na dworze tak ładnie... Dlatego bardzo się cieszę, że mamy balkon :) Dzieciaki bardzo lubią się na nim bawić :) Często jest tak, że nawet po przyjściu ze spaceru od razu biegną pod drzwi balkonowe aby jeszcze tam nacieszyć się słonkiem ;) Zresztą nie ukrywam, że i ja lubię usiąść sobie na balkonie i wypić kawkę lub poczytać książkę ;) P. natomiast wiosną i latem bardzo często relaksuje się na balkonie po pracy  pijąc tam zimne piwko ;) Oczywiście na balkonie dzieci są pilnowane i mają zakaz wnoszenia krzeseł bez pozwolenia. Mogą się tam bawić tylko tym co im dam a są to przedmioty, których Fabian nie będzie w stanie wyrzucić przez szczebelki...
Zdjęcia z wczoraj:

A tu zdjęcia z dzisiaj:

  Zastanawiam się czy Fabian nie ma w sobie przypadkiem jakiegoś czujnika wykrywającego moje niecne zamiary. Ponownie rozchorował się gdy mieliśmy zacząć go odstawiać od cyca. Dzisiaj w nocy miał już spać w drugim pokoju i P. miał go lulać do snu oraz uspokajać w nocy. Już od kilku dni Fabi jest lulany do snu przez tatusia gdy ja zażywam kąpieli. Takie zasypianie obywa się bez większych problemów - w nocy jednak nadal Fabi budzi się z hasłem "mama dydy" i zasypia dopiero gdy dostanie to czego chce...


post signature

czwartek, 25 kwietnia 2013

"Baśń o kasztanach"

 Wczoraj w przedszkolu miało miejsce bardzo ważne wydarzenie - grupa Emilki wystawiła przedstawienie na podstawie baśni Ireny Kwintowej. Była to "Baśń o kasztankach" od której pochodzi nazwa Emilkowej grupy: Kasztanki ;) Emilka w przedstawieniu grała Starowinkę i miała jedno krótkie zdanie do powiedzenia: "Dziękuję Ci Tanku". Ze swojego zadania wywiązała się perfekcyjnie ;) W trakcie spektaklu dzieci zaśpiewały także dwie warmińskie przyśpiewki :) Nie muszę chyba pisać, że rodzice i dziadkowie byli zachwyceni występem swoich pociech ;) Nawet Fabiankowi się podobało - siedział grzecznie wpatrzony w dzieci z otwartą z wrażenia buźką :) Chociaż mogło to być spowodowane  również po części szokiem, że w końcu pozwolono mu wejść na salę na którą próbował się od dawna dostać ;)
Na koniec piękny ukłon :)
 
 "Baśń o kasztanach" można przeczytać TU :)


post signature

środa, 24 kwietnia 2013

"Dzień Ziemi" oraz "Światowy Dzień Książki"

 Wczoraj w przedszkolu Emilki obchodzony był "Dzień Ziemi". Z tej okazji dzieci miały ubrać się na zielono a także przynieść stroje zrobione z gazet, butelek, nakrętek czy też folii. Dowiedziałam się o tym dopiero w poniedziałek gdy odbierałam Milcię z przedszkola więc nie miałam zbyt dużo czasu na wymyślenie i stworzenie czegoś ciekawego. Coś jednak udało mi się przygotować ;) Oto jak prezentowała się Emilka w swoim stroju:


 Po południu (17:30) wybraliśmy się natomiast w czwórkę pod olsztyński Ratusz gdzie z okazji "Światowego Dnia Książki" zorganizowana była akcja OLSZTYN CZYTA :) Akcja ta ma na celu kreowanie mody na czytanie.  Zgromadzeni fani książek przeczytali wspólnie na głos fragment książki "Królowa Południa" Arturo Perez-Reverte a następnie każdy przeczytał fragment swojej ulubionej książki ;) Po czytaniu były atrakcje takie jak tort oraz losowanie nagród ;) Nawet nam udało się coś wygrać ;)


post signature

wtorek, 23 kwietnia 2013

"Majonezy" z Kętrzyna

 Firmę "Majonezy" z Kętrzyna znam jako świetnego producenta Majonezu Kętrzyńskiego. Majonez ten stał się moim ulubionym gdy tylko posmakowałam go studiując w Olsztynie. Również mojej rodzince przypadł on do gustu - z wizyt w Olsztynie zawsze wracali z jego zapasem, ponieważ wtedy był on jeszcze niedostępny w moim mieście rodzinnym :)
http://www.majonezy-ketrzyn.pl/
Nie zdawałam sobie sprawy, ze firma ta poza majonezem produkuje również inne produkty: musztardy, ciasta (babki i piernik kętrzyński), sos tatarski i oleje. Dlatego też bardzo ucieszyła mnie możliwość przetestowania niektórych produktów. Oto co otrzymałam:

 W pierwszej kolejności przetestowałam musztardę. Jest to musztarda sarepska a więc w smaku jest dość ostra. Konsystencję jej mogę określić jako kremową. Świetnie nadaje się do mięs a także do wędlin. U nas sprawdziła się jako dodatek do sałatki oraz do kanapek z wędliną. Wykorzystałam ją również do zrazów :) P. natomiast zajada się nią z parówkami...
 

  Drugim w kolejności testowanym przeze mnie produktem była babka. Na Wielkanoc postanowiłam upiec babkę o smaku cytrynowym. Okazało się to bardzo dobrym pomysłem - babka okazała się puszysta i bardzo smaczna. Miała przyjemny cytrynowy zapach i smak. Smakowała całej rodzince zgromadzonej na święta :)

 Niedawno na weekend postanowiłam zrobić Piernik Kętrzyński. Postanowiłam jednak zrobić go w wersji wzbogaconej zasugerowanej na opakowaniu. Przełożyłam go kremem budyniowym i domowymi powidłami śliwkowymi. Okazało się to rewelacyjnym pomysłem. Torcik był aromatyczny, wilgotny i bardzo elegancki :) Już mam w planach zrobić go ponownie na moje urodziny ;)

 Na miniony weekend upiekłam ostatni produkt firmy "Majonezy" - babkę piaskową. Postanowiłam ją urozmaicić dodając do części ciasta mak. Okazało się to fajnym posunięciem i wzbogaciło smak babki :) Babka okazała się puszysta i bardzo smaczna - smakowała mi jeszcze bardziej niż babka o smaku cytrynowym ;)

 Podsumowując chciałabym stwierdzić, że produkty firmy "Majonezy" z Kętrzyna mnie nie rozczarowały. Okazały się bardzo smaczne a ciasta nie tylko smaczne ale i proste w wykonaniu. Do proszku z paczki wystarczy dodać wodę, olej, jajka i zmiksować, następnie przelać do foremki, upiec i gotowe ;) Przyznam się szczerze, że nie jestem wielką fanką gotowych ciast z proszku - wolę sama piec z produktów posiadanych w domu. Testowane przeze mnie ciasta są jednak świetnym rozwiązaniem gdy nie mamy zbyt dużo czasu a spodziewamy się gości. To również świetny produkt dla osób, które nie potrafią lub nie lubią piec. Piernik Kętrzyński pozwala natomiast w bardzo prosty i szybki sposób na przyrządzenie efektownego i smacznego torcika :) Szczerze polecam produkty firmy "Majonezy" z Kętrzyna :)


post signature

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Weekend

 Weekend spędziliśmy w dużej części na świeżym powietrzu. W sobotę rozpoczęliśmy sezon działkowy. Dzień nie był wprawdzie zbyt ciepły czy słoneczny ale nie przeszkodziło nam to jednak w wyczekiwanej od dawna wyprawie :) Dzieciaki pobawiły się w piaskownicy, pobujały w hamaku i pomogły tacie oraz dziadkowi w grabieni liści i transportowaniu ich do ogniska - Fabian woził liście autem a Emilka taczką ;) Posiedzieliśmy też troszkę przy ognisku i zjedliśmy ziemniaki pieczone w żarze. Spędziliśmy na działce 5 godzin i wróciliśmy do domu zmęczeni oraz śmierdzący dymem ;) Dzieciaki padły zaraz po kąpieli i z P. mieliśmy czas tylko dla siebie już o 20:45 co nie zdarza się zbyt często ;)


 W niedzielę pogodę mieliśmy już dużo ładniejszą - świeciło słonko, nie było wiatru i było dość ciepło :) Wybraliśmy się zatem na plac zabaw. Dzieciaki się wyszalały i wybiegały a my nacieszyliśmy się ciepełkiem ;)
Emilka nawiązała nowe znajomości. - gdy na placu zabaw znajduje się więcej dzieci to Milka od razu szuka nowych przyjaźni aby miała się z kim bawić. Wczoraj było podobnie :) Gdy tylko znalazła się w piaskownicy wypatrzyła jedną z dziewczynek, zapytała jak ma na imię i od tego momentu bawiły się razem w wymyślane wspólnie zabawy :) Bardzo mnie cieszy, że Emilka tak łatwo nawiązuje znajomości i robi to sama bez mojej pomocy czy też jakichkolwiek namów. Ja będąc dzieckiem zawsze się wstydziłam i czekałam aż ktoś sam mnie zagada czy zaprosi do zabawy ;)

Fabianek natomiast zaliczał po kolei wszystkie atrakcje jakie oferuje plac zabaw. Zaczął wczoraj sam wspinać się po schodkach na zjeżdżalnię i samodzielnie z niej zjeżdżać. Nauczył się też ładnie dmuchać bańki mydlane :) Na placu zabaw czuje się już bardzo swobodnie - biega wszędzie nie zważając na to czy mama lub tata mu towarzyszą czy też nie. Dobrze, że Emilki nie trzeba już tak intensywnie pilnować jak Fabianka ;)


 post signature