Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odstawianie cyca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odstawianie cyca. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 października 2018

Wspomnienie wakacji

 Wakacje w tym roku były dla nas czasem bardzo intensywnym a przede wszystkim czasem spędzonym w sporej większości poza domem. Pierwsze 3 tygodnie spędziłam z dziećmi na wsi u mojej mamy. Uwielbiam spędzać tam czas, który płynie jakoś tak spokojniej i wolniej niż w domu. Pobyt u mamy był mi bardzo potrzebny - pomógł oswoić się ze zmianami jakie nadciągały, poukładać myśli w głowie. Udało mi się też w końcu zmobilizować do tego aby odstawić Sarę od piersi. Po 2 latach i 1 miesiącu zakończyłyśmy ten etap szczególnej bliskości i cycusiowego uzależnienia. Bardzo się bałam rozpaczy mego dziecka, histerii na odmowę cycusiania... Sara mnie jednak bardzo zaskoczyła gdyż przyjęła do wiadomości moje tłumaczenie, że jest już duża (tak jak Emilka i Fabi) i nie może pić mleczka z cycusia bo z cycusia piją tylko małe dzidziusie. Gdy chciała mleko przypominałam jej że jest duża i wystarczało jej to :) Strasznie dumna z niej byłam :)
 W trakcie pobytu w Rydlewie zrobiliśmy sobie 2-dniowa wycieczkę do Torunia. Dzieciaki były tam po raz pierwszy a ja dopiero po raz drugi ;) Nie byłabym sobą gdybym dokładnie nie zaplanowała tego wyjazdu tak aby maksymalnie wykorzystać te dni - o tym jednak napiszę w innym poście ;)
  Wakacje na wsi były jednak również trudnym czasem dla nas (a zwłaszcza dla mnie) gdyż był to pierwszy dłuższy pobyt w moim rodzinnym domu po śmierci mego taty - jego brak był bardzo odczuwalny każdego dnia :(

 Po powrocie ze wsi zaliczyliśmy kilka dni w domu a następnie tydzień na działce. Z działki wróciliśmy do domu tylko po to aby spakować się na tygodniowy wyjazd nad morze. W tym roku wybraliśmy się ze znajomymi do Ostrowa gdzie wynajęliśmy dwa domki. Okazało się to być świetnym rozwiązaniem. Dwa sąsiadujące ze sobą domki dały nam prywatność gdy tego chcieliśmy ale pozwalały dzieciakom na wieczne wędrówki do siebie i wspólne zabawy na terenie obok domków. Dzieciaków było łącznie 6 więc było wesoło i na brak towarzystwa czy też pomysłów na zabawę dzieci nie narzekały :) Dało to dorosłym chwile wytchnienia tak bardzo potrzebne dla pełni relaksu ;)

 W trakcie wyjazdu udało nam się spełnić marzenie Emilki i wybrać do Łeby zobaczyć wydmy :)

 Wakacje były bardzo udane i z żalem wracaliśmy do domu. Przed nami była jednak wizja kolejnych wypraw na działkę i organizowania wyprawki szkolnej dla Emilki i Fabiana co nieco osłodziło powrót do Olsztyna ;)
Image and video hosting by TinyPic

piątek, 31 maja 2013

Wieści pralkowe i cycusiowe oraz Emilkowe mądrości

 Był dzisiaj u nas spec od pralek. Niestety okazało się, że grzałka jest w porządku. Po dłuższych oględzinach padła diagnoza - zepsuty moduł i koszt wymiany na nowy to 650 zł. Po takiej diagnozie podziękowałam Panu i stwierdziłam, że jedziemy kupić nową pralkę na raty. Pan poskładał pralkę i już miał nas skasować za jej oględziny gdy wpadł na jakiś pomysł i dał nam nadzieję na to iż może jednak uda mu się nam pomóc. Pomaszerował do swojego auta i wrócił z jakimiś częściami i od nowa zaczął grzebać w pralce. W efekcie tych prac udało mu się naprawić ten zepsuty moduł za 200 zł ;) Pierwsze pranie już wykonane i wszystko działa :) Zakup nowej pralki odroczony - przy następnej awarii jednak kupimy nową pralkę bo nie mam zamiaru w starą inwestować w nieskończoność...

 Wczoraj rano Fabian po raz ostatni dostał cycusia - zakończył się wtedy 20-miesięczny etap szczególnej więzi między mamą a dzieckiem... Po tym karmieniu posmarowałam piersi odrobiną gorzkiego płynu aby go zniechęcić do cycusiania gdyby tłumaczenie nie pomogło. Fabian przy kolejnej próbie napicia się mleczka wysłuchał licznych tłumaczeń na co zareagował atakiem furii. Dostał zatem cyca do spróbowania. Gorzki smak bardzo go zaskoczył. Nie było jednak płaczu czy histerii. Za każdym razem gdy Fabi chce DYDY przypominam, że przecież dydy jest be. Fabiś na te słowa marszczy nosek robi  śmieszny uśmieszek i mówi BEEE po czym idzie się bawić lub napić się wody :) Nie próbuje mi na siłę wyjąć piersi i nie awanturuje się - a tak się tego bałam bo do tej pory zawsze takie były jego reakcje gdy mu odmawiałam... Najgorzej było dzisiaj rano. Fabianek był przyzwyczajony, że zawsze rano gdy się budził to przychodził do mnie do łózka, pił mleko i drzemaliśmy jeszcze godzinkę. Dzisiaj przywędrował ale usłyszał, że "dydy jest be" i mama mu nie da mleczka. Zareagował płaczem. Po chwili jednak znowu zasnął :) Myślę, że jutrzejszy ranek będzie jeszcze łatwiejszy :)
Mi za to jest trudniej. Zaczynają mnie boleć przepełnione mlekiem piersi :| Mam nadzieję, że mój organizm szybko się przestawi na zakończenie karmienia...

 Emilka gdy usłyszała wczoraj moje tłumaczenie, że "dydy jest be" zapytała się mnie zaciekawiona: "Zdechło ci mleko?" Myślałam, że padnę :) Na działce ostatnio również dokonała trafnej uwagi. Uwielbia szczaw więc dziadek jej tłumaczył, że z tych listków szczawiu które zerwali można ugotować pyszną zupę. Po chwili Emilka zadowolona przybiegła do dziadka z dwiema garściami igieł zerwanych ze świerku i pyta zadowolona czy z tego też można ugotować zupę. Dziadek odpowiedział, że nie. Emilka nie pytała nawet dlaczego tylko stwierdziła rezolutnie "Bo by kuła" ;)

A tu moje śpioszki w swoich łóżeczkach :)


post signature

niedziela, 19 maja 2013

Weekend na działce i postępy Fabianka

 W weekend pogoda dopisała więc cały wolny czas spędziliśmy na działce - wracając jedynie na noc do domu :) Dzieciaki się nabiegały a nawet zaliczyły kąpiel w basenie, P. grillował a ja relaksowałam się na hamaku czytając książkę ;) Dzisiaj w drodze na działkę zaliczyliśmy dodatkową atrakcję - piknik lotniczy :) Troszkę się bałam tej wycieczki, ponieważ Fabian ostatnio reagował strachem gdy słyszał warkot samolotów... Na szczęście moje obawy okazały się niepotrzebne :) Fabian był zachwycony widokiem różnych latających wehikułów na lotnisku i co chwilę wołał uradowany MOLOT (samolot) :)


 Fabian mnie bardzo zaskakuje jeżeli chodzi o nocnikowanie :) Nastawiłam się na długą i bezowocną walkę jeżeli chodzi o sygnalizowanie potrzeb fizjologicznych. Nasłuchałam się bowiem dużo, że chłopcom przychodzi to dużo trudniej niż dziewczynkom... Fabian zaczął w sumie sam z siebie korzystać z nocnika. Wprawdzie nocnik w naszym mieszkaniu był od dawna i czasem po drzemce sadzałam na niego Fabiana - nie było to jednak działanie systematyczne. Robiłam to po prostu raz na kilka dni gdy mi się przypomniało i ciągle sobie powtarzałam, że już niedługo zaczniemy konkretnie naukę korzystania z nocnika ;) Fabian mnie jednak ubiegł i sam zawołał "PSI PSI" w poniedziałek. Od tego momentu stwierdziłam, że trzeba to wykorzystać by powoli oswajać go z tym, że trzeba będzie się rozstać z pampersem. W domu zaczęłam Fabiana puszczać bez pieluchy a on zaczął sam siadać na nocnik gdy się chciał załatwić. Na dwór zakładam mu jeszcze pampersa ale od wczoraj synek się temu sprzeciwia. Co więcej nawet gdy ma pampersa na pupie woła "PSI PSI" gdy chce siusiu. Na działce Fabi biegał w majteczkach i spodenkach i zdarzało mu się zsikać lub popuścić ale zdarzało mu się również zawołać "PSI" w odpowiednim momencie aby zdążyć na nocnik :) Nie ukrywam, że nastawiałam się na to, że Fabi w ubraniu w ogóle nie będzie wołał siku - Emilka bowiem długo sobie z tym nie radziła a była starsza od Fabiana gdy zaczęła siadać na nocnik :) Nie muszę nawet zwijać dywanów w mieszkaniu co przy Emilce było niezbędne bo bardzo często sikała na podłogę. Fajne są takie miłe rozczarowania ;) Mam nadzieję, że ominie mnie też problem z robieniem kupy w majtki. Z Milką dość długo walczyliśmy bowiem z tym problemem - wołała już siku i załatwiała się na nocnik ale kupkę notorycznie robiła w majtki...

 Co do samodzielnego spania - Fabian dzisiaj już trzecią noc śpi w drugim pokoju oddzielony od mamusinego cyca ;) Minionej nocy budził się już dużo mniej i dużo szybciej zasypiał po przebudzeniu niż pierwszej nocy. Dzisiaj wieczorem zaśnięcie też zajęło mu mniej czasu niż poprzednich wieczorów... :) Już nie mogę się doczekać gdy zacznie przesypiać całe noce lub budzić się tylko raz ;) Teraz pozostanie jeszcze tylko odstawienie dziennego cyca i mam już bardzo samodzielne dziecko :) 


post signature

sobota, 18 maja 2013

Samotna noc

 Za mną pierwsza od bardzo dawna noc gdy miałam cale łóżko tylko dla siebie :) Oznacza to, że w końcu przenieśliśmy Fabina do pokoju dzieciaków. Oznacza to również, że Fabi pożegnał się z nocnym ciamkaniem cycusia ;) Pierwsza noc nie była łatwa chyba dla nikogo... Emilka spała w dużym pokoju na materacu aby Fabian jej nie budził płaczem, P. spał z Fabianem w pokoiku aby go w nocy lulać a ja miałam  całe łóżko dla siebie. Najmniej wyspana jestem jednak ja... Budziłam się za każdym razem gdy budził się Fabianek i jeszcze po tym gdy cichł jego płacz nie mogłam zasnąć.  Cały czas słyszałam w uszach jego rozpaczliwe wołanie "MAMO", "DYDY" i "AŁ... Spryciula wie, że zawsze gdy słyszę "Ał" przychodzę sprawdzić co się stało. Tym razem nie mogłam przecież mu się pokazać bo jeszcze większa histeria byłaby z jego strony :( Ciężko mi z tym okropnie było... Mam nadzieję, że dzisiejsza noc będzie miała dużo mniej pobudek. Minionej nocy bowiem Fabian płakał średnio co godzinę :|
Zauważyliście zapewne, że piszę o nocnym pożegnaniu z cycem. W dzień postanowiłam jeszcze Fabianowi dawać pierś rano i wieczorem przed snem. Chcę się dzięki temu ustrzec przed bólem piersi z powodu ich przepełnienia - nie chcę łykać tabletek na wysuszenie pokarmu. Gdy się zarówno mój jak i Fabiankowy organizm przyzwyczają do zmian to zrezygnujemy również z tych dwóch karmień :) Wiem, że może łatwiej byłoby od razu całkiem zabrać cyca tak jak zrobiliśmy to przy Emilce. Postanowiłam jednak przetestować metodę mniejszych kroczków tym bardziej, że Fabian jest przeciwnikiem krowiego mleka - ma odruch wymiotny gdy je dostaje :|

 Co do nocnikowania to jak narazie trwa dobra passa - Fabian biega w domu bez pieluszki i sam siada na nocnik aby się załatwić lub czasem mówi "PSI PSI" i czeka aż powiem, że ma usiąść na nocniczku. Dzisiaj jedziemy na działkę wyposażeni w reklamówkę majteczek i spodenek oraz nocnik aby przetestować się na świeżym powietrzu i w ubraniu :) Ciekawa jestem co z tego wyjdzie ;) 
Za każdym razem gdy Fabi załatwi się na nocnik strasznie się cieszy. Bierze nocnik w rączki i dumnie niesie go do toalety aby wylać jego zawartość. Jego wyraz twarzy przy tym po prostu mnie powala na kolana ;)

 Na koniec jeszcze kilka zdjęć z naszego ulubionego placu zabaw - przedszkolnego Emilki :)


post signature

piątek, 26 kwietnia 2013

Rota i balkon

 Chyba jakiś rotawirus zawitał w nasze progi i dopadł Fabianka. Wczoraj przez cały dzień męczyła go biegunka. Dopisywał mu jednak zarówno humor jak i apetyt więc doszłam do wniosku, że to pewnie efekt ostatniej wizyty w piaskownicy... Emilka w zeszłym roku często miała biegunkę dzień po wizycie w osiedlowej piaskownicy stąd taka moja myśl... W nocy jednak Fabi zaczął wymiotować. Okazało się, że to jednak rotawirus męczy moje dziecko. Gdy tylko doszłam do tego wniosku od razu pomyślałam "ciekawe kiedy Milka zacznie wymiotować". Nie musiałam długo czekać - jeszcze tej samej nocy Emilka źle się poczuła... Na szczęście ona tylko raz zwymiotowała. Ja jednak całą noc byłam czujna i spałam lekkim snem z przerwami na podstawienie miski Fabiankowi. Dzisiejszy dzień na szczęście był już bez wymiotów. Fabiana jednak dalej męczą luźne kupki - chociaż nie w takiej ilości jak wczoraj. Problemem jednak jest to, że biedaczkowi odparzyła się pupa. Nie daje sobie jej spokojnie umyć czy posmarować kremikiem :| Nie udało mi się zapobiec odparzeniu pomimo szybkiej zmiany pieluszki zaraz po zabrudzeniu i myciu pupy za każdym razem... :( 
 Pomimo tego wszystkiego Fabiana nie opuszcza dobry humor i chęć zabawy  Ciężko utrzymać mi go w domu gdy na dworze tak ładnie... Dlatego bardzo się cieszę, że mamy balkon :) Dzieciaki bardzo lubią się na nim bawić :) Często jest tak, że nawet po przyjściu ze spaceru od razu biegną pod drzwi balkonowe aby jeszcze tam nacieszyć się słonkiem ;) Zresztą nie ukrywam, że i ja lubię usiąść sobie na balkonie i wypić kawkę lub poczytać książkę ;) P. natomiast wiosną i latem bardzo często relaksuje się na balkonie po pracy  pijąc tam zimne piwko ;) Oczywiście na balkonie dzieci są pilnowane i mają zakaz wnoszenia krzeseł bez pozwolenia. Mogą się tam bawić tylko tym co im dam a są to przedmioty, których Fabian nie będzie w stanie wyrzucić przez szczebelki...
Zdjęcia z wczoraj:

A tu zdjęcia z dzisiaj:

  Zastanawiam się czy Fabian nie ma w sobie przypadkiem jakiegoś czujnika wykrywającego moje niecne zamiary. Ponownie rozchorował się gdy mieliśmy zacząć go odstawiać od cyca. Dzisiaj w nocy miał już spać w drugim pokoju i P. miał go lulać do snu oraz uspokajać w nocy. Już od kilku dni Fabi jest lulany do snu przez tatusia gdy ja zażywam kąpieli. Takie zasypianie obywa się bez większych problemów - w nocy jednak nadal Fabi budzi się z hasłem "mama dydy" i zasypia dopiero gdy dostanie to czego chce...


post signature

niedziela, 3 marca 2013

Nocne spanie i odstresowanie

 Dzisiejszej nocy postanowiłam spróbować nie dać Fabianowi cyca gdy się obudzi. Niestety nie było to proste... Fabianek bardzo mocno płakał - praktycznie zanosił się histerycznym płaczem :| Nie wytrzymałam tego i zostawiłam go z P. a sama zamknęłam się w łazience. Płacz trwał ponad godzinę aż zmęczony Fabiś zasnął. Zanim uspokoił mu się oddech trochę jednak jeszcze trwało. Okropnie się czułam :( Gdy Fabianek obudził się ponownie postanowiłam już  go nie męczyć (ani siebie) i normalnie go nakarmi i ululać...
Zaczniemy walkę z odstawianiem od piersi na spokojnie gdy przyjedzie moja mama - we dwie będzie nam łatwiej. Przy Emilce najgorsze 3 dni też pomagała mi przetrwać mama. Teraz chyba jednak będzie trudniej niż przy Mili - Fabi jest bardziej od niej uparty. Poza tym ja tym razem nie jestem w 100% przekonana do tego odstawiania. Zrobię to dla dobra ząbków Fabiana ale gdyby to było możliwe najchętniej jeszcze bym go troszkę pokarmiła piersią... 
 Paweł się cieszy, że Fabianek w końcu wywędruje spać do pokoiku Emilki. Mnie to jednak tak nie cieszy - dobrze mi się śpi we trójkę ;) No ale takie życie - trzeba pozwolić dziecku na dorastanie i usamodzielnianie się. Nawet gdy my rodzice nie jesteśmy na to gotowi... Swoją drogą ciekawe dlaczego to "odcinanie pępowiny" przy Fabianku przychodzi mi dużo trudniej niż przy Emilce :|
A tak wygląda nasze łóżko gdy zamierzamy iść już spać:

 Dzisiaj w ramach odstresowania po przeżyciach nocnych udałam się z Milą do centrum handlowego zobaczyć co jest ciekawego na wyprzedażach. Niestety nie znalazłyśmy dla siebie nic co by się nam podobało... Spędziłyśmy jednak 2 godziny tylko we dwie i poszłyśmy na frytki ;) Emilka była zachwycona :)


post signature