Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bezpieczeństwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bezpieczeństwo. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 kwietnia 2016

Poszukiwanie fotelika idealnego

 Powoli zaczynam się rozglądać za tym co niezbędne jest Sarze po urodzeniu. Kołyskę już kupiliśmy i nie było to trudne. Obecnie rozglądam się za wózkiem 2w1 ale takim aby miał dużą gondolę. Wybór jest spory zarówno pod względem budowy wózków, ich wagi, kolorów jak i cen więc jest w czym wybierać. Sen z powiek spędza mi jednak moim zdaniem najważniejszy zakup - fotelik samochodowy.
 Przy Emilce i Fabianku zakup fotelika samochodowego uwarunkowany był dobrymi ocenami w testach ADAC i w jakimś stopniu ceną. Tym razem bardziej przemawia do mnie szwedzki test - Plus Test, który jest przeprowadzany w fotelikach do 18 kg i do 25 kg. Warunkiem jego zaliczenia jest nieprzekroczenie nacisku na szyję grożącego jej złamaniem. Przystąpienie do tego testu jest dobrowolne i każdy fotelik, który zaliczy Plus Test zostaje oznaczony jednym z poniższych znaków (w zależności od przedziału wagowego):

 Pozytywne oceny w Plus Teście mogą otrzymać jedynie foteliki montowane tyłem do kierunku jazdy. Dlaczego tak jest? A dlatego, że żaden fotelik montowany przodem do kierunku jazdy nie jest w stanie zapewnić dziecku właściwej ochrony szyi - nieprzekroczenia nacisku na szyję grożącego jej złamaniem. Dla 3-latka siła ta wynosi 122 kg a dla 6-latka 164 kg.
Dlaczego foteliki montowane przodem do kierunku jazdy nie radzą sobie z ochroną szyi dziecka skoro u dorosłych nie ma takiego problemu? Spowodowane jest to nieproporcjonalną budową ciała dziecka - głowa jest dużo większa i cięższa niż u dorosłego a dokładniej stosunek masy głowy do reszty ciała jest większy niż u dorosłych. Przykładowo u noworodka stosunek ten wynosi 20,6%, u 1,5-rocznego dziecka jest to 24,5%, u 6-latka jest to 15,9% a u dorosłego 6,0%. Widać różnicę? Na tej podstawie łatwo wyobrazić sobie jak zachowuje się głowa dziecka w przypadku gwałtownego hamowania gdy dziecko siedzi przodem do kierunku jazdy - jest gwałtownie szarpana do przodu... W przypadku gdy dziecko siedzi tyłem do kierunku jazdy to głowa opiera się o tył fotela co ją skutecznie zabezpiecza.

 Różnicę między siedzeniem w foteliku przodem a tyłem do kierunku jazdy można sobie łatwo wyobrazić na przykładzie chociażby jazdy autobusem - jak zachowuje się nasze ciało przy gwałtownym hamowaniu autobusu gdy siedzimy tyłem a jak gdy siedzimy przodem do kierunku jazdy? Sprawdźcie przy najbliższej okazji ;)

 Co jeszcze do mnie przemawia w przypadku Plus Testu? To, że nie są tu brane pod uwagę takie czynniki jak jakość tapicerki, komfort czy czyszczenie fotelików gdyż moim zdaniem są to cechy drugorzędne - najważniejsze jest bezpieczeństwo fotelika.

 Mam jednak również sporo wątpliwości. Po pierwsze - czy fotelik o zakresie wagowym 0-18 kg nie będzie jednak za duży dla noworodka? Po drugie - czy Sara zaakceptuje tak długą jazdę w foteliku tyłem do kierunku jazdy? Pora wyruszyć na rekonesans do sklepów i na miejscu popytać, pooglądać, po przymierzać foteliki do auta... W końcu czasu coraz mniej do pojawienia się Sary na tym Świecie :)
Image and video hosting by TinyPic

wtorek, 22 stycznia 2013

Fabian jak kot + dopisek o bezpieczeństwie

 Fabian ma w sobie chyba coś z kota. Aż strach się bać. Nie wiem jakie jeszcze pomysły mogą mu przyjść do głowy... Dzisiaj wymyślił chodzenie po parapecie i siedzenie na nim:
 
 Po jednym z komentarzy postanowiłam dopisać komentarz do powyższych zdjęć :) Gdy je robiłam babcia asekurowała Fabianka przed ewentualnym upadkiem - nie widać jej bo jest poza kadrem. Nie było jednak możliwości aby Fabi spadł i zrobił sobie krzywdę. Wiem jednak, że gdyby nie było nas w pokoju to mogłoby być nieciekawie. Kombinujemy już z poprzestawianiem mebli tak aby Fabian nie miał dostępu do parapetu. Nie jest to jednak łatwe bo pokój nie jest zbyt duży a kanapa jednak jest spora. Kilka patentów już wprowadziliśmy aby utrudnić synkowi wspinaczki:
- na krześle przy biurku jest wielka poducha z oparcia kanapy uniemożliwiająca mu wejście na krzesło i dalej na biurko
- dziecięce krzesełka Mamut po każdym posiłku są wynoszone i zamykane w łazience
- na szafkach z niebezpiecznymi lub ważnymi przedmiotami są pozakładane blokady
- gniazdka elektryczne mają blokady
- piekarnik posiada blokadę uniemożliwiającą jego otwarcie
- na drabince przy łóżku piętrowym między dwa pierwsze szczebelki przywiązywany jest prostokąt wycięty ze sklejki, który uniemożliwia wspinaczkę po drabince
- stolik dzieciaków jest przywiązany do nogi od kanapy (zrobiłam to dzisiaj)
- lampa podłogowa przywiązana jest do rury od kaloryfera
Teraz czeka nas jeszcze takie przestawienie kanapy aby Fabian nie miał możliwości przejścia z niej na parapet czy chociażby podjęcia takowej próby. Zastanawiam się też nad wymianą w oknach klamek na takie zamykane na kluczyk.
 Nie jest tak, że bezpieczeństwem Fabiana przejmuję się mniej niż Emilki. Martwię się o niego nawet bardziej niż o Emilkę, ponieważ on ma dużo bardziej "szalone" pomysły. Prawdą jest jednak to, że mniej przerażają mnie pojawiające się u Fabianka siniaki, otarcia czy też nabite guzy. Nie panikuję za każdym razem gdy się uderzy chociaż raz byłam już z nim na pogotowiu (po feralnym uderzeniu głową o kaloryfer). Za każdym razem gdy Fabian czy Emilka sobie coś zrobią czuję się winna, że temu nie zapobiegłam. Zdaję sobie wprawdzie sprawę z tego, że nie jest się w stanie uchronić dziecka przed każdym upadkiem czy też niebezpieczeństwem. Poczucie winy jednak pojawia się zawsze... Co do zabezpieczeń to mieszkanie początkowo zabezpieczyliśmy tak jak wtedy gdy Mila była mała. Niestety w miarę pojawiania się nowych pomysłów Fabianka zabezpieczenia muszą być rozszerzane. Gdy tylko uda mi się udaremnić nowe pomysły synka on znowu coś wymyśla. Najgorsze jest to, że za każdym razem jestem przekonana, że już wszystkie niebezpieczne miejsca są zabezpieczone i Fabi nie będzie w stanie już wymyślić nic nowego. Nie doceniam jednak swojego synka. Jestem już zmęczona ciągłymi próbami nie spuszczania oczu z Fabiana bo niestety jest to zadanie niewykonalne... Czasem mam ochotę kupić dla niego klatkę albo zamknąć go w pokoju obitym gąbką aby nic sobie nie zrobił.  Powoli kończą mi się pomysły - mam nadzieję, że Fabianowi także ;)


post signature