Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mila. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mila. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 lutego 2014

"Opowieść" Joanna Papuzińska

 Od Wydawnictwa Mila otrzymaliśmy w ostatniej przesyłce oprócz książek "Garbus" Małgorzaty Gintowt (recenzja tu) i "Cześć, tato" Józefa Ratajczaka (recenzja tu) również książkę "Opowieść" Joanny Papuzińskiej zilustrowaną przez Stasysa Eidrigevičiusa.

Książka ta zawiera trzy opowiadania: tytułową "Opowieść" a także "Ja" i "Czarna jama".

 "Opowieść" opowiada o siedmiu rycerzach próbujących uwolnić z wieży piękną królewnę (swoją mamę). Machali oni mieczami, strzelali i krzyczeli ale smoka nie mogli zwyciężyć. Dopiero gdy przybył ich tata to udało mu się pokonać strasznego smoka. A było tak temu, że to on był przeznaczony królewnie i dlatego tylko na jego "cmok" zareagował smok :)

 "Ja" opowiada o chłopcu, który ma dużo myśli w głowie. Jedne są wesołe, inne mądre, jeszcze inne nieśmiałe czy też leniwe. Jest ich oczywiście dużo dużo więcej i to one wpływają na to czy chłopiec fika koziołki, patrzy w gwiazdy czy tez leży pod sosną ;)

 "Czarna jama" jest opowiadaniem najbardziej kontrowersyjnym. W roku 1984 opowiadanie to zostało ogłoszone jako zbyt straszne dla dzieci. Uznano je za przejaw "patologicznego horroru" i stwierdzono iż powinno się je sprzedawać "z nervosolem i środkami nasennymi dla dzieci". Moim zdaniem była to zbyt gwałtowna reakcja na uczucia, które przecież towarzyszą każdemu dziecku - lepiej rozmawiać o strachu i lękach niż je ignorować... Opowiadanie "Czarna jama" jest o chłopcu, w którego pokoju znajduje się "czarna, czarna, czarna dziura, bardzo straszna i ponura". Przeraża ona chłopca - zwłaszcza w nocy gdy jest sam w pokoju... Pewnego razu jednak chłopczyk przezwycięża swój lęk i postanawia sprawdzić co znajduje w jamie. I co się okazuje?
"Chyba to jest pyszna nora,
nie za duża, lecz dość spora.
         Latareczkę małą mam.
                                Nie ma 
                              w domu
                       żadnych jam!"


 "Opowieść" jest książką wyróżniającą się wyraźnie od pozycji, które do tej pory znajdowały się w biblioteczce Emilki i Fabianka. Jest tak głównie dzięki ilustracjom, które wyglądają jakby stworzone były dla czytelnika dorosłego a nie dziecka. Kolory stonowane/przytłumione, postacie o dużych głowach i oczach - wszystko to wprawia w nastrój nostalgiczny i raczej smutny. Ilustracje te bardziej kojarzą mi się z teatrem niż z książką dla dzieci. Obrazy te jednak świetnie przedstawiają treści opisane w książce - tym bardziej, że ilustracji jest znacznie więcej niż słowa pisanego. Co do treści książki to jest ona niedługa, jednowątkowa, pełna metafor. Porusza tematy bliskie każdemu dziecku - niezliczoną ilość pomysłów, bujną wyobraźnię, zabawę a także lęki...

 Byłam bardzo ciekawa czy książka przekazana dla Emilki  przez Wydawnictwo Mila spodoba się jej. A jeżeli tak to, które z opowiadań stanie się jej ulubionym. Czy będzie to "Opowieść" a może "Ja" czy też "Czarna jama"? A może Milkę zniechęcą poważne ilustracje a tekst okaże się dla niej zbyt trudny, niezrozumiały i przerażający co sprawi iż książka wyląduje na półce na najbliższe lata?

Emilkę ilustracje zaciekawiły i nie była zaskoczona ich formą. Spodobało jej się to, że są inne niż te w dotychczasowych książeczkach... Jeżeli chodzi o treść to również przypadła jej do gustu. Musiałam jej oczywiście podpowiedzieć, że w opowiadaniu "Opowieść" tak naprawdę bohaterami są chłopcy bawiący się z mamą i tatą. W przypadku opowiadania "Ja" spróbowałyśmy wymyślić jakie jeszcze można mieć myśli w głowie. Mila wymyśliła np. śpiewające, śpiące, przytulaste, psotne czy też chore ;)
Jeżeli chodzi o opowiadanie "Czarna jama" to Emilka najpierw była lekko wystraszona i tak jak chłopczyk bała się. Gdy jednak na koniec usłyszała, że jama okazała się fajną kryjówką to bardzo jej się to spodobało. Emilcia jest bardzo strachliwa - boi się złych postaci w bajkach z książeczek czy też z telewizji i karze przełączać program gdy się się one pojawiają albo zasłania oczy... Opowiadanie "Czarna jama" ku memu zaskoczeniu okazało się jednak jej ulubionym :)

 Podsumowując mogę z czystym sumieniem polecić książkę "Opowieść" Joanny Papuzińskiej. Jestem przekonana, że spodoba się ona zarówno dużym jak i małym i będzie świetnym urozmaiceniem tytułów w Waszych biblioteczkach. Na koniec chcę dodać, że książka ta wpisana jest na Listę Skarbów Muzeum Książki Dziecięcej :) Tym bardziej więc warto ją mieć.
Image and video hosting by TinyPic

czwartek, 19 grudnia 2013

"Cześć, tato!" Józef Ratajczak

 Przeczytałam ostatnio przezabawną książkę, która jest idealną pozycją dla świeżo upieczonych tatusiów bądź też dla tych którzy dopiero tatusiami zostaną. Książka ta jednak na pewno spodoba się nie tylko tatusiom ale także mamom, babciom, dziadkom a nawet samym dzieciom - jest bowiem pisana prostym i pełnym humoru językiem. Mowa tutaj o książce "Cześć, tato" Józefa Ratajczaka z Wydawnictwa Mila.

 Autor w książce "Cześć, tato!" opisuje nam zmiany jakie zaszły w jego życiu po narodzinach syna Grzegorza. Opisuje m.in. ich pierwsze spotkanie:
"A więc mam go wreszcie na ręku. Jest zawiązany w becik i ledwo go widać. Wszystko się zgadza. Oczy jak dwa guziczki. Nos jak grudka plasteliny. Buzia bez zębów. A kiedy marszczy czoło i rozciąga usta w uśmiechu, śmieje mu się cała główka, gdyż od brody do rzadkich rudych włosków na główce jest całkiem blisko. Nie wiem nadal, jaki właściwie jest, jak wygląda, bo ktokolwiek z rodziny przyjdzie do niego, do każdego jest od razu podobny.
Źrenice ma po babci Lusi, brodę po babci Zosi. Uśmiech ma taki, jak wujek Olek. A z boku wygląda, jakby zjadł ciocię Kalinę.
- Wykapany dziadek Janek - mówi babcia Lusia.
A co ma z nas, z mamy i taty? Trudno dociec."

 Na 141 kartkach książki poznajemy liczne sytuacje z życia Józefa Ratajczaka z synem u boku, które rozegrały się w ciągu 5 pierwszych lat życia małego Grzesia - zabawy, figle, przygody ale także rozmowy poważne i te mniej poważne. Na podstawie tych opisów możemy zaczerpnąć liczne pomysły na zabawy i czas spędzony z dzieckiem... Możemy także podpatrzyć w jaki sposób pokazywać dziecku świat je otaczający :)
Oto kilka przykładowych rozmów ojca z synem:
"- A czy patrzyłeś, co ci przyniósł Mikołaj? - rzekłem, aby skierować uwagę Grzegorza w inną stronę.
- Nie muszę patrzeć - odparł Grzegorz. - Przecież widzę, że jest to traktor, który mi wczoraj kupiłeś i pakowałeś w ten papier, jak spałem."

"- Dlaczego nie wziąłeś tej dziewczynki? - pyta mnie z nieukrywanym żalem Grzegorz.
- Nie mogłem - wyjaśniam.
- Nie miałeś pieniędzy? - podsuwa mi Grzegorz poręczną odpowiedź.
- Pieniędzy?
- Bo widzisz, mnie urodziła mamusia, prawda? A tę dziewczynkę to tatuś kupił w sklepie. Sama mi mówiła.
Możecie sobie wyobrazić, ile musiałem się namęczyć, aby sprostować jakoś to, co Grzegorzowi opowiedziała dziewczynka."

 Wśród tych pełnych humoru opisów w łatwy sposób możemy zobaczyć jak tworzy się więź między ojcem i synem. Dla mnie bardzo ciekawe było poznawanie rodzicielstwa z męskiej perspektywy. Nie często ma się przecież okazję o tym czytać - większość relacji ze zmian w życiu, które następują po pojawieniu się dziecka jest dziełem kobiet...

 Najciekawsze jest to, że czytając opisy wielu sytuacji z Grzesiem i jego tatą w roli głównej, widziałam swoje dzieci i ich wyczyny :) Naprawdę pod wieloma akapitami mogłabym się podpisać - takie same bądź też bardzo podobne sytuacje działy się i u nas - i zapewne w większości rodzin z małymi dziećmi ;)
" ... gdy zostawałem sam z Grzegorzem, musiałem się z nim bez końca bawić. Grzegorz chował się za szafę, ale tak, że było go prawie w całości widać i wołał: A kuku!. Oczywiście od razu wiedziałem, gdzie się schował, jednak nie mogłem przyznać się do tego. Ani bym się ośmielił! Miałbym ładną awanturę. A jak wiecie, to wcale niełatwo udawać, że się nie widzi, kiedy się widzi. I to jak! Grzegorz sterczy za szafą, to znaczy wsunął w istocie za szafę głowę i wrzeszczy, abym go szukał. Obchodzę go więc wokoło, zaglądam pod tapczan, do łazienki, za firanę, a Grzegorz piszczy z uciechy. Albo robi jeszcze inaczej. Mówi do mnie: Teraz ty ukryj się w łazience, a ja będę cię szukał. Albo: Wejdę do szafy, dobra, a ty mnie szukaj!".
Kto się tak z dziećmi nie bawił ten na pewno ma to przed sobą ;)
A cudowne ozdrowienie jest wam znane? Ja byłam świadkiem tego "cudu" już wielokrotnie ;)
"- Wstawaj!
- Niedobrze mi!
- Nie wyglądasz na chorego.
- Ale mam gorączkę.
- Gdzie?
- Pod pachą.
- Zaraz zobaczymy.
- Nie patrz, ona tego nie lubi.
- Więc nie chcesz wstać?
- Nie chcę wszystkich pozarażać.
- Wobec tego nie zaprosimy dzieci na urodziny. I nie będzie tortu.
- Już wyzdrowiałem! - krzyknął Grzegorz."

 Józef Ratajczak próbuje nam również przypomnieć czy też uświadomić to, że nie tylko dzieci mogą się nauczyć czegoś od dorosłych ale także dorośli mogą wiele nauczyć się od dzieci. Autor nie wstydzi się zachowywać jak dziecko w trakcie zabawy z synem. Nie przedstawia jednak siebie w sposób wyidealizowany - tak jak każdy rodzic boi się o swoje dziecko gdy rozetnie sobie ono wargę, tak samo jak my nie zawsze ma czas i chęci na zabawę z synem i tak samo jak każdemu rodzicowi i jemu czasem "puszczają nerwy".

"A Grzegorz umie wszystko zmienić w śmiech. Nadąsa się, płacze i już po chwili rechocze, zataczając się na nogach. Toteż muszę się wam przyznać, że bardzo lubię podglądać sobie Grzegorza, aby nauczyć się od niego wielu dobrych rzeczy. Nie macie może nawet pojęcia, jak wiele dorośli mogą skorzystać patrząc uważnie na dziecko."

 Książka "Cześć, tato!" wzbogacona została ilustracjami Bohdana Butenko. Stworzyło to wspaniałą całość z humorystyczną treścią :) Polecam tą książkę z całego serca - naprawdę warto mieć ją w swojej biblioteczce. Poprawi ona humor w niejeden ponury dzień ;) Ja już nie pamiętam kiedy tak się śmiałam czytając książkę :)

 Na koniec chcę dodać, iż książka "Cześć, tato!" w 2007 roku zdobyła tytuł "Najpiękniejszej Książki Roku 2007". Więc zdobyła ona serce niejednego czytelnika :)
Image and video hosting by TinyPic

środa, 6 listopada 2013

"Garbus" Małgorzata Gintowt

 Emilka bardzo lubi książki - uważnie słucha gdy jej się czyta i z zainteresowaniem sama przegląda obrazki. Ma bardzo dużo swoich ulubionych pozycji, do których często wracamy :) Bardzo mnie to cieszy, ponieważ i ja darzę książki ogromną miłością ;) Fabianka niestety ciężko zainteresować książką. Przez bardzo długi czas chętnie sięgał jedynie po dwie pozycje - książki z tekturowymi kartkami "Zagroda chłopska" oraz "Nowa koparka". Trafiła jednak do nas książka, która wzbudziła duże zainteresowanie Fabiego :)

 Nowym tytułem w naszej biblioteczce jest książka "Garbus" Małgorzaty Gintowt, którą Fabianek otrzymał od Wydawnictwa Mila.

 Gdy tylko Fabi ujrzał okładkę a na niej piękne żółte auto to od razu zapałał ciekawością do tego co jest w środku ;) Oczywiście nie od razu udało mi się przeczytać historię opisaną na kartach książki. W pierwszej kolejności Fabian musiał dokładnie zapoznać się z ilustracjami. Było to zajęcie bardzo czasochłonne, ponieważ synek musiał zapoznać się z rysunkiem każdej śrubki, koła i każdego auta z osobna i bardzo szczegółowo... Ale nic dziwnego, ponieważ ilustracje stworzone przez Jakuba Haremza są naprawdę prześliczne - wesołe, kolorowe i po prostu przyciągają oko małego (i dużego) czytelnika ;) Przeglądajac obrazki Fabian opowiada co na nich widzi: "koło", "kręt" (śrubokręt), "auto", "psute auto", "wycigi" , "pan prawia auto" itd. ;)

 Oczywiście również Emilce spodobał się nowy tytuł i chętnie przegląda książkę razem z bratem opowiadając mu co jest na obrazkach lub wyszukując obrazki, które życzy sobie Fabianek ;) Książka jest już u nas od połowy września i w dalszym ciągu budzi takie same zainteresowanie u Fabisia :)


 Książka "Garbus" opowiada historię żółtego volkswagena Garbusa, który pragnie znaleźć przyjaciół. Zabiega on o przyjaźń ekskluzywnych aut - mercedesa Brawurka i hondy Elita.
Auta te jednak wykorzystują jedynie Garbusa po to aby spełniał ich kaprysy. Bez przerwy się z niego wyśmiewają i traktują go bez szacunku uważając za "zardzewiałego grata". Pewnego dnia pozwalają mu jednak wybrać się ze sobą na wyścig, który odbędzie się na placu Rajdowca.
Na miejscu jednakże nie przyznają się do znajomości z Garbusem i wraz z innymi luksusowymi autami wyśmiewają się z żółtego volkswagena. Upokorzony i zraniony postępowaniem "przyjaciół" Garbus ucieka z placu. W trakcie ucieczki ulega poważnemu wypadkowi.
Na szczęście rozbity wrak znajduje mechanik Leon, który postanawia zająć się autem - wymienia w nim części, dokręca śruby i kable, czyści z rdzy i maluje na piękny żółty kolor.
Po takich zabiegach Garbus wygląda jak z salonu :)
Niestety okazuje się, że w wyniku wypadku auto straciło pamięć. Volkswagen otrzymuje zatem nowe imię - Rajdek. Zaczynają się spełniać marzenia żółtego auta - w warsztacie poznaje wspaniałych przyjaciół (Szrotka i Klekotkę) a także bierze udział w wyścigach. W dodatku odnosi w nich sukcesy ;)
Po jednym z wygranych wyścigów Rajdek spotyka swoich starych "przyjaciół" - Brawurka i Elitę. Jednak ani on ich nie poznaje ani oni jego. Volkswagenowi wydają się jednakże dziwnie znajome te auta...
Role się odwracają. Teraz Brawurek i Elita zabiegają o względy szybkiego i lśniącego Rajdka. Zapraszają go nawet na wyścig na placu Rajdowca w Błotnikach Małych. Zaproszenie oczywiście nie obejmuje Szrotka i Klekotki, których nie można zliczyć do wyższych sfer. Pomimo tego, że przyjaciele Rajdka nie zostali zaproszeni (a nawet obrażono ich) volkswagen przyjmuje zaproszenie. Rani to bardzo uczucia Klekotki i Szrotka...
W czasie drogi na plac Rajdowca Rajdek odzyskuje pamięć. Przypomina sobie co się działo przed wypadkiem i jak był traktowany przez Brawurka oraz Elitę. Postanawia powiedzieć im o swoich uczuciach:
"Prawda jest taka, że jesteście samolubni i nie wiecie, co to przyjaźń. Liczą się dla was tylko sława i bogactwo. (...)
Ja jestem Garbus! Ten sam, którego wyśmialiście i przepędziliście stąd na cztery wiatry z powodu ubogiego wyglądu."
Po takim oświadczeniu ekskluzywne samochody były bardzo zaskoczone. Zrozumiały, że źle zrobiły i volkswagenowi należą się przeprosiny...
Garbus postanawia jednak wrócić do warsztatu mechanika Leona i do swoich najlepszych przyjaciół - takich "na dobre i na złe..."

 "Garbus" Małgorzaty Gintowt jest opowieścią o przyjaźni - zarówno tej prawdziwej jak i fałszywej... Książka ta jest świetnym tłem do dyskusji z dziećmi o tym co w życiu jest naprawdę ważne. Nie to co na zewnątrz - wygląd, pieniądze czy znajomości... Najważniejsze jest wnętrze :) Uważam, że warto z tą prawdą zapoznawać dzieci od najmłodszych lat :) Fabiś oczywiście na takie dyskusje jest jeszcze za mały. Lektura  tej książki póki co skłania go jedynie do zabawy w wyścigi ;)

 Książkę "Garbus"  Małgorzaty Gintowt polecam zarówno dla chłopców tych małych jak i większych. Dziewczynkom jednak na pewno również się spodoba - Emilka jest tego dowodem ;) Książka jest w twardej oprawie i zawiera 48 barwnych stron :) Jej format to 20x20 cm.
Image and video hosting by TinyPic

poniedziałek, 7 października 2013

"Ciotka, my i reszta świata"

 W ostatnich dniach postanowiłam się zrelaksować przy książce dla dzieci. Wieczory spędziłam więc przeżywając przygody z bohaterami książki "Ciotka, my i reszta świata" Radomiły Birkenmajer-Walczy. Jest to książka z bardzo lubianego przez nas  Wydawnictwa Mila.

 Bohaterami książki "Ciotka, my i reszta świata" jest piątka spokrewnionych ze sobą dzieci - Brat (narrator) i jego Siostra, Pociotek i Lalunia (dzieci Ciotki) oraz Kuzynek. Spędzają oni wspólnie czas pod opieką tytułowej ciotki w czasie wakacji, ferii, świąt czy też w trakcie wyjazdów rodziców. Ciotka jest pisarką ciągle zajętą pracą twórczą więc pozwala dzieciakom na dużo swobody. Nie oznacza to jednak, że są  one pozbawione nadzoru i opieki. Dzieci zachwycone są takim układem i rewanżują się Ciotce "świętym spokojem" oraz nie pakowaniem się w kłopoty :)

 W książce opisanych zostało 15 przygód dzieci. Przygód pełnych niewyjaśnionych i tajemniczych wydarzeń ale dziejących się w zwyczajnej scenerii w normalnie zapowiadający się dzień. Niewyjaśnione zdarzenia mają miejsce m.in. w domu przed komputerem, w czasie zabawy na strychu czy też w lesie albo w leśniczówce :) Dzieci biorące udział w tajemniczych wydarzeniach czasem same nie mają pewności czy to co się działo miało naprawdę miejsce ;)

 Brat, Siostra, Pociotek, Lalunia i Kuzyn pokazują nam, że można bardzo fajnie spędzić czas w zwyczajnych miejscach. Wystarczy do tego kilkoro przyjaciół i troszkę wyobraźni :) Dowiadujemy się również, że nie tylko dorośli mogą troszczyć się o dzieci - dzieci również mogą się troszczyć o dorosłych. Tytułowa ciotka była przez dzieciaki bardzo kochana i gdy tylko coś ją trapiło to dzieci od razu wymyślały sposób aby ją rozweselić. Jednym z ich pomysłów było np. samodzielne uszycie Piaskoludka :)

 Książka skłoniła mnie do wspomnień mojego dzieciństwa i wakacji spędzanych z kuzynostwem u babci na wsi :) Uwielbiałam czas spędzany w grupie - wspólne wymyślanie zabaw a później realizację naszych planów :) Treść książki przypomniała mi to bardzo wyraźnie :)

 "Ciotka, my i reszta świata" wydana jest w twardej oprawie. Przygody bohaterów opisane są na 160 stronach wzbogaconych ilustracjami Bohdana Butenko. Ilustracjami nie byle jakimi bo robionymi jakby ręką dziecka :) Czcionka jest duża i czytelna więc dzieci nie powinny mieć problemu z samodzielnym czytaniem. Książka przeznaczona jest dla dzieci od 9 roku życia :) Nie mogę się doczekać kiedy w końcu Milka po nią sięgnie ;)
Image and video hosting by TinyPic

środa, 19 czerwca 2013

"Pamiątki Babuni" i czar wspomnień

 Niestety już od dawna nie mam ani babci ani dziadka. Często jednak wracam wspomnieniami do chwil z nimi spędzanych. Brakuje mi odwiedzin u nich czy też wakacji spędzanych na prawdziwej wsi - takiej z krowami w oborze i świeżym mlekiem, z żniwami w lecie i zjazdami całej rodziny w ważniejsze uroczystości czy święta. Brakuje mi bardzo tych momentów i żałuję, że moje dzieci nie miały okazji poznać moich dziadków. Dlatego też często opowiadam Emilce o moim dzieciństwie - o babci i dziadku oraz chwilach z nimi spędzanych :) Dla Mili przeważnie są to opowieści jak bajki i nie dociera do niej, że opowiadam jej prawdziwe wydarzenia. Narazie jeszcze ciężko jej uwierzyć w to, że ja też kiedyś byłam małym dzieckiem takim jak ona ;)
 W klimat wspomnień o babci i dziadku wpisuje się świetnie książka Emilii Waśniowskiej "Pamiątki Babuni". Są to wiersze wydane przez  Wydawnictwo Mila. Lektura tych wierszy zawsze nastraja mnie nostalgicznie i pomaga odszukać w pamięci wspomnienia, które już mocno zblakły. Naprawdę piękne są te wiersze :) Całości dopełniają ilustracje Elżbiety Krygowskiej-Butlewskiej - aż chciałoby się je powiesić na ścianie :)


post signature