niedziela, 17 marca 2013

Poimprezowo i odroczony wyrok ...

 Wczorajsza imprezka urodzinowa bardzo się udała :) Emilka była zachwycona wizytą gości a szczególnie swoich przyjaciół - Oliwki i Kubusia. Tort i prezenty również zrobiły furorę ;) Nie zgadniecie jednak kto się "spóźnił" na imprezę ;) Oczywiście ja - chociaż byłam cały czas w domu ;) Goście przyszli na 15:00 a ja byłam w tym czasie jeszcze nie ubrana i walczyłam z ozdabianiem tortu... Emilcia witała gości a następnie otwierała prezenty a ja w tym czasie kończyłam tort i biegłam do łazienki przebrać się w sukienkę...  Wszystko przez to, że wysłałam P. z dzieciakami na spacer aby ogarnąć mieszkanie na przyjście gości i dokończyć w spokoju tort. Wszystko byłoby OK gdyby nie to, że w torbie od wózka była glukoza potrzebna mi do zrobienia masy cukrowej. Zamiast zrobić ją pod nieobecność dzieciaków musiałam więc czekać aż wrócą ze spaceru czyli do 13:15... No ale przynajmniej była dodatkowa atrakcja w postaci mnie biegającej po mieszkaniu z kolorowymi paluchami niegotowej na przyjęcie zaproszonych gości ;) Na urodziny Fabianka lepiej rozplanuje sobie pracę nad tortem ;)

A oto zdobycze prezentowe Emilki:
- pieniążki
- lalka Barbie 
- gra
- sukienka + getry + torebeczka + bransoletki
- domek + laleczki + mebelki - nie muszę chyba pisać, że Mila jest nim zachwycona :) Od wczoraj cały czas się nim bawi i ciężko zagonić ją do spania. Tym bardziej, że domek wisi na ścianie przy jej łóżku ;)


 Z mniej przyjemnych rzeczy - znowu dopadły nas choróbska. Emilka ma mokry kaszel i katar a Fabi katar i chyba zapalenie krtani. Mnie z kolei okropnie boli gardło :( Jutro idziemy do pediatry upewnić się czy to zwykle przeziębienie... Fabianka problemy z krtanią sprawiły, że muszę przełożyć zaplanowane odstawianie go od piersi. Dzisiaj miał być jego ostatni dzień cycowy - wyrok jednak odroczony do momentu wyzdrowienia ;) Troszkę mi to wprawdzie nie na rękę bo teraz jest moja mama i pomogłaby nam przejść przez te ciężkie dni bezcycowe... Z drugiej jednak strony cieszę się, że przed nami jeszcze kilka dni tulenia i wspólnego spania ;)


post signature

piątek, 15 marca 2013

Emilki 4 urodzinki

 Emilka kończy dzisiaj 4 latka... Kiedy to zleciało? Kiedy minęły te dni, miesiące i lata? Przecież jeszcze tak niedawno była kruszynką ważącą 2330 gram i mieściła się na przedramieniu... Wydaje mi się, że dopiero co była całkowicie zależna ode mnie i byłam jej niezbędna do bycia szczęśliwą. 






 O tym jak to było dnia 15 marca 2009 pisałam rok temu tu. A tak wyglądał u nas ten dzień w ujęciu kamery :) 

 W wieku 4 lat Emilka jest już bardzo samodzielną dziewczynką i wie czego chce - ma swoje zdanie praktycznie w każdej sytuacji ;) Lubi spędzać czas w domu z nami ale czasem woli iść nocować do babci i dziadka i spędzić u nich nawet cały weekend. I co ciekawe potrafi to sama załatwić zarówno z dziadkami jak i z nami rodzicami ;) Milcia jak na dziewczynkę przystało uwielbia się stroić w sukienki i biżuterię a także bawić się swoimi lalkami Barbie :) Bardzo lubi też chodzić do przedszkola i nie pójście do niego traktuje jak karę... Jest okrutnie uparta - ma to chyba za mną ;)



Dzisiaj Milcia zaniosła do przedszkola cukierki :) Koledzy i koleżanki zaśpiewali jej "100 lat" i zrobili taką oto laurkę:


 Trwają przygotowania do jutrzejszej imprezy urodzinowej - piecze się tort i ciasto z wiśniami. Smaży się też mięsko ;) Muffinki i sałatka już gotowe... :)
Jak dzieciaki pójdą spać to zabiorę się do pakowania prezentów :) A jutro P. zabierze dzieciaki na spacer a ja ogarnę mieszkanie na przyjście gości. Imprezka zaplanowana na godzinę 15:00 :) Mam nadzieję, że zdążę z wszystkim i przede wszystkim, że uda mi się główna atrakcja - tort... Najgorsze, że zaczyna mnie rozkładać przeziębienie przez co moja energia do działania jest troszkę ograniczona :( Ale tak to jest gdy się po zakupy idzie bez czapki i rękawiczek - mam nauczkę. Dobrze, że jest moja mama i pomaga mi w przygotowaniach do dnia jutrzejszego :) Chociaż powinna siedzieć i odpoczywać bo również ona ma dzisiaj urodzinki...
Wszystkiego najlepszego dla moich kochanych dwóch rybek - Emilki i mojej mamy - kocham Was obie bardzo mocno :*


post signature

wtorek, 12 marca 2013

Emilka u stomatologa po raz drugi

 Dzisiaj wieczorem byłyśmy z Emilką po raz kolejny u stomatologa. O poprzedniej naszej wizycie pisałam Tu :) Tym razem było niestety mniej przyjemnie... Pani stomatolog i jej asystentka (te same co ostatnio) były oczywiście tak samo sympatyczne i wesołe. Mniej przyjemne było natomiast borowanie - tym razem bowiem Milka odczuwała ból :( Ciężko było mi siedzieć z nią na kolanach i słuchać jak jęczy... :( Bałam się nawet, że nie da sobie dokończyć czyszczenia ząbków. Na szczęście Milka mimo bólu była dzielna - nie zamykała buzi, nie odwracała głowy i dała sobie wszystko zrobić. Efektem dzisiejszej wizyty jest wyleczenie górnych jedynek i polakierowanie wszystkich ząbków. No i oczywiście 140 zł mniej w portfelu... Za 4 miesiące kontrola :)
A tak wygląda gabinet, w którym dzisiaj byłyśmy ;)
Zdjęcie stąd
 W trakcie wizyty porozmawiałam sobie troszkę z panią stomatolog. Rozmawiałyśmy m.in. o tym, że ciężko leczy się dzieciom jedynki ;) Dowiedziałam się również, że często przychodzą rodzice z dziećmi na konsultacje ale nie decydują się na leczenie zębów bo "to tylko mleczaki, które i tak wkrótce wypadną... " Nie rozumiem takiego podejścia :| Przecież ząb mleczny też może boleć. A gdy dojdzie do stanu bólowego to leczenie jest już dużo trudniejsze niż wtedy gdy dopiero coś zaczyna się dziać. Poza tym jeżeli chodzi o próchnicę to nie leczona przenosi się ona na pozostałe zęby mleczne a czasem nawet na wyrastające zęby stałe... Zresztą nie wyobrażam sobie jak później wytłumaczyć dziecku, że teraz to już trzeba dbać o zęby (myć dokładnie, leczyć itp.) bo nie są to zęby mleczne. Moim zdaniem nawyk dbania o zęby musi być wdrażany już przy zębach mlecznych i muszą być one traktowane tak samo jak zęby stałe. Na upartego bowiem - zęby stałe też można traktować jak przejściowe ;) Jak wypadną czy zostaną wyrwane można je przecież zastąpić sztucznymi ;) 
Niby to wszystko takie oczywiste ale niestety widać nie dla wszystkich :|


post signature

poniedziałek, 11 marca 2013

Mama niepracująca

 Jestem mamą niepracującą - oczywiście niepracującą zawodowo bo przecież w domu nie siedzę tylko ciągle "coś" robię ;) Zakupy, pranie, prasowanie, sprzątanie czy obiad nie robią się same. Emilka sama się z przedszkola też nie odbierze ;) Fabian też się sam sobą nie zajmie przez cały dzień :) Faktem jest jednak to, że pieniądze na życie zarabia P. Nie wypomina mi tego i mam pełny dostęp do konta. Jest mi jednak czasem źle z tym, że nie mam wkładu finansowego do naszego domowego budżetu. Im więcej czasu mija odkąd jestem w domu tym częściej zdarzają mi się takie momenty. Zresztą nie oszukujmy się - z jednej pensji coraz ciężej się żyje rodzinie 4-osobowej. Dlatego też postanowiłam rozejrzeć się za jakimś zajęciem pozwalającym mi dorobić kilka złotych miesięcznie. Chodzi oczywiście o zajęcie pozwalające mi w dalszym ciągu zajmować się Fabiankiem - nie chcemy go posyłać do żłobka a babcia pracuje i nie może go pilnować. Wymyśliłam więc, że najlepszym rozwiązaniem byłoby pilnowanie jakiegoś dzidziusia przy jednoczesnym zajmowaniu się Fabisiem. Dzieci miałyby towarzystwo a ja robiłabym to co sprawia mi przyjemność :) No i wpadłoby kilka złotych do kieszeni co pozwoliłoby podreperować nasz budżet...

 Chodzi oczywiście o rozwiązanie tymczasowe bo za 1,5 roku będę szukać jakiejś pracy na normalną umowę. Fabianek wtedy pójdzie do przedszkola a Emilcia już do 5-latków więc w końcu będę mogła wyjść do ludzi ;) Już czasem brakuje mi takiego normalnego kontaktu z dorosłymi bez dzieci :) W końcu już od 2008 roku "siedzę" w domu. Marzy mi się oczywiście praca w zawodzie i robienie tego co mnie interesuje - laboratorium i analizy chemiczne produktów spożywczych to mój świat ;) Niestety ciężko o pracę w moim zawodzie :( No ale jeszcze półtora roku spędzę w domu więc może coś się zmieni przez ten czas ;) Narazie sytuacja na rynku pracy napawa mnie przerażeniem... Tym bardziej, że mieszkam w województwie o największej stopie bezrobocia w Polsce - województwie warmińsko-mazurskim :(

 Wracając do opieki nad dzieckiem - nadarzyła się okazja opieki nad małą dziewczynką w okresie wakacji - lipiec i sierpień. Mała skończy w lipcu 6 miesięcy. Wierzę, że dam sobie radę i zarówno ja jak i dzieciaki dogadamy się ze sobą ;) A jeżeli wszystko pójdzie dobrze to może  mała Ala zostanie u nas dłużej ;) Oby tylko nic się nie zmieniło bo do lipca jeszcze trochę ;)


Przypominam o moim candy książkowym


post signature

piątek, 8 marca 2013

Anemia i prezenty urodzinowe

 W zeszłym tygodniu byłam z Fabiankiem na pobraniu krwi aby profilaktycznie zrobić morfologię. We wtorek odebrałam wyniki i okazało się, że nie są dobre - niska hemoglobina (10,9 g/dL). Trochę mnie to zmartwiło. Na szczęście nie przejęłam się tym tak jak wtedy gdy Mila miała anemię 2 lata temu - wtedy strasznie się obwiniałam i złapałam ogromnego doła... Na szczęście wyniki Fabianka nie są dużo poza normą ale pediatra zdecydowała, że lepiej będzie podać żelazo i kwas foliowy przez 3-4 tygodnie. Fabi na szczęście leki przyjmuje bez protestu :)
 Gdy byłam z wynikami Fabiana u pediatry postanowiłam poprosić o skierowanie na morfologię dla Emilki. Dostałam je bez problemu. W środę zrobiliśmy Mili morfologię i poziom żelaza. Wyniki odebrałam dzisiaj i skonsultowałam je z naszą pediatrą. Wyniki na szczęście są w normie - chociaż w jej dolnej granicy. Lekarka stwierdziła jednak, że wystarczy podać kwas foliowy aby zwiększyć przyswajanie żelaza w organizmie... Bardzo mnie to ucieszyło :)
 Oczywiście wypytałam skąd takie wyniki u dzieciaków - przecież mają dobry apetyt, jedzą warzywa i owoce a także przyjmują witaminy. Pani doktor stwierdziła, że to najprawdopodobniej efekt ciągłych infekcji, które towarzyszyły dzieciakom praktycznie od października. Najważniejsze, że wyniki nie są tragiczne a po dzieciakach praktycznie nie widać aby coś im dolegało - mają bardzo dobry apetyt, nie są też senne czy apatyczne. A właśnie takie objawy mogą towarzyszyć anemii...

 Dokładnie za 7 dni Emilka skończy 4 lata. Z tej też okazji dzień później organizujemy przyjęcie urodzinowe. Znalazłam już przepis na tort i mam pomysł na jego wykonanie. Będzie to mój pierwszy tort - do tej pory zawsze kupowałam gotowe ;) Tym razem w ramach oszczędności postanowiłam upiec go sama - mam nadzieję, że mi się uda... Ostatnie dni spędziłam na przeszukiwaniu internetu aby znaleźć i skompletować prezent urodzinowy dla Milki. W końcu mi się to udało - dzisiaj wszystko zostało zamówione i wystarczy wyczekiwać kurierów z przesyłkami ;) A co wymyśliłam za prezent? Postanowiłam spełnić jedno z marzeń córeczki - domek dla lalek z umeblowaniem. Nie jest to tanie przedsięwzięcie dlatego też prezent będzie zbiorczy - od nas, od obu babć i dziadków a także od cioci i wujka :) Domek i większość umeblowania będą z drewna, kilka elementów będzie jednak z plastiku m.in. łazienka :) Domek jest dla laleczek wysokich na 15 cm. Kilka zdjęć zamówionych przedmiotów:
Domek stąd
Salon stąd
Laleczki stąd


post signature

wtorek, 5 marca 2013

Emilka u stomatologa

 Wczoraj wieczorem udałam się z Emilką do stomatologa, u którego byłam z Fabiankiem. O Fabiankowej wizycie pisałam Tu. Wczorajsza wizyta utwierdziła mnie, że trafiłam w odpowiednie miejsce :) Pani dentystka na początku pokazała Emilce wszystkie sprzęty z których korzysta - słoneczko (lama), trąbę słonia (ssak), wiertła z deszczykiem i wiaterkiem. Emilka sama włączyła słoneczko, poczuła na rączce deszczyk i wiaterek a także zobaczyła jak trąba słonia wypija pół kubeczka wody. Założyła też specjalne okulary aby światło nie raziło ją w oczka. Bardzo jej się podobały te atrakcje ;) Po takim wstępie Emilka chętnie otworzyła buźkę ciekawa co będzie działo się dalej. Pani stomatolog cały czas tłumaczyła Emilce co będzie robić i chwaliła, że jest dzielna. Dzięki temu wszystkiemu udało się nam wygonić robaczki z zęba (oczyścić ząbek) i zakleić dziurę w zębie specjalną plasteliną (zaplombować). Emilka wszystkie zabiegi znosiła bez sprzeciwu i bardzo ładnie współpracowała :) Na zakończenie Emilka wybrała sobie naklejkę w nagrodę. Milka na pytanie czy przyjdziemy jeszcze raz odpowiedziała bez zastanowienia "tak" :)
Udało nam się wczoraj wyleczyć lewą górną czwórkę, o której od jakichś 2 lat słyszałam, że nie da się nic z nią zrobić. Za tydzień mamy jeszcze jedną wizytę - będziemy leczyć górne jedynki :)
Spędziłyśmy wczoraj w gabinecie ponad 30 minut w bardzo miłej atmosferze. Przyznam się szczerze, że byłam bardzo zestresowana tą wizytą - gdy miało się zacząć borowanie to serce tak mi waliło, że myślałam iż wyskoczy z klatki piersiowej ;) Wczorajsza wizyta kosztowała nas 100 zł czyli nie tak źle ;)


post signature

niedziela, 3 marca 2013

Nocne spanie i odstresowanie

 Dzisiejszej nocy postanowiłam spróbować nie dać Fabianowi cyca gdy się obudzi. Niestety nie było to proste... Fabianek bardzo mocno płakał - praktycznie zanosił się histerycznym płaczem :| Nie wytrzymałam tego i zostawiłam go z P. a sama zamknęłam się w łazience. Płacz trwał ponad godzinę aż zmęczony Fabiś zasnął. Zanim uspokoił mu się oddech trochę jednak jeszcze trwało. Okropnie się czułam :( Gdy Fabianek obudził się ponownie postanowiłam już  go nie męczyć (ani siebie) i normalnie go nakarmi i ululać...
Zaczniemy walkę z odstawianiem od piersi na spokojnie gdy przyjedzie moja mama - we dwie będzie nam łatwiej. Przy Emilce najgorsze 3 dni też pomagała mi przetrwać mama. Teraz chyba jednak będzie trudniej niż przy Mili - Fabi jest bardziej od niej uparty. Poza tym ja tym razem nie jestem w 100% przekonana do tego odstawiania. Zrobię to dla dobra ząbków Fabiana ale gdyby to było możliwe najchętniej jeszcze bym go troszkę pokarmiła piersią... 
 Paweł się cieszy, że Fabianek w końcu wywędruje spać do pokoiku Emilki. Mnie to jednak tak nie cieszy - dobrze mi się śpi we trójkę ;) No ale takie życie - trzeba pozwolić dziecku na dorastanie i usamodzielnianie się. Nawet gdy my rodzice nie jesteśmy na to gotowi... Swoją drogą ciekawe dlaczego to "odcinanie pępowiny" przy Fabianku przychodzi mi dużo trudniej niż przy Emilce :|
A tak wygląda nasze łóżko gdy zamierzamy iść już spać:

 Dzisiaj w ramach odstresowania po przeżyciach nocnych udałam się z Milą do centrum handlowego zobaczyć co jest ciekawego na wyprzedażach. Niestety nie znalazłyśmy dla siebie nic co by się nam podobało... Spędziłyśmy jednak 2 godziny tylko we dwie i poszłyśmy na frytki ;) Emilka była zachwycona :)


post signature