poniedziałek, 16 lipca 2012

"Ciekawość" - Cud Narodzin

Wczoraj wieczorem wróciliśmy do domku :) Jak tylko się ogarnę z porządkami to napiszę jak udał nam się wyjazd :) Chciałam się jednak podzielić z Wami świetnym filmem dokumentalnym, który oglądałam wczoraj w nocy na Discovery. Jest to dokument z serii "Ciekawość". Odcinek oglądany przeze mnie opisuje Cud Narodzin - pokazany jest od wewnątrz proces zapłodnienia i rozwoju dzidziusia w brzuszku mamy :) Bardzo mi się spodobał ten program i pomimo zmęczenia po podróży do Olsztyna siedziałam i oglądałam go do końca, czyli prawie do północy :) Po obejrzeniu tego filmu to, że mam dwójkę dzieci wydaje mi się jeszcze większym cudem. Proces zapłodnienia nie jest wcale taki łatwy jak myślałam - nie zdawałam sobie sprawy, że organizm kobiety aż tak bardzo walczy z plemnikami. To prawie jak wojna ;) Oczywiście nie obyło się bez wzruszenia i łez w trakcie oglądania... ;) Jeżeli nie miałyście okazji oglądać to polecam!

środa, 11 lipca 2012

Emilka na wakacjach i inne

Emilka wczorajszą noc postanowiła spędzić u babci i dziadka ;) Jakoś tak cicho bez niej było w domu... Nawet Fabian był bardziej marudny - nie miał go bowiem kto zabawiać gdy ja byłam zajęta ;) Wprawdzie Mila daleko nie była bo babcia z dziadkiem mieszkają kilku ulic od nas (jakieś 15 minut piechotą) ale czułam się dziwnie tylko z jednym dzieckiem w domu. Emilce spodobało się spanie z babcią i po kilku godzinach spędzonych dzisiaj w domku z mamą i bratem (babcia musiała iść do pracy) postanowiła wrócić do babci :) Dzisiaj już mi jakoś łatwiej z tym, że nie ma jej przy mnie wieczorem... Jutro przed południem Emilcia wróci, ponieważ babcia znowu idzie do pracy. Poza tym jutro po obiedzie jedziemy do Gdańska na kilka dni. Wrócimy do domu w niedzielę... Mam nadzieję, że pogoda nam dopisze i uda nam się troszkę poodpoczywać oraz zwiedzić Zoo :) Ja bym się bardzo chętnie wybrała do Ikea ale niestety na to mój mąż nie da się namówić :| Lubię jeździć poza Olsztyn ale nie znoszę się pakować. Tym bardziej, że pogoda ostatnio kapryśna. Trzeba zatem spakować zarówno dla Emilki jak i Fabiana ubrania na upał i zimno. Trzeba też uwzględnić ich tendencje do brudzenia się... Do tego jeszcze pakowanie mnie oraz P. A to jeszcze nie wszystko bo przecież trzeba spakować też kosmetyki, leki, pampersy... Heh mam nadzieję, że jakoś to wszystko jutro ogarnę i nie zapomnę o czymś ważnym.
Wymyśliłam dzisiaj jak Fabiankowi umilić nudne chwile spędzane bez siostry. Przyniosłam z piwnicy zabawki po niej. Oczywiście nie wszystkie - część tych nadających się dla 9miesięcznego bobasa :) Fabian troszkę się nimi zajął ale niestety nie na tak długo jakbym chciała ;)

A teraz się pochwalę. Dotarła do mnie dzisiaj przesyłka a w niej nagroda pocieszenia jaką wygrałam w losowaniu na blogu Biżuteria w szkatułce Ami. Muszę przyznać, że jestem bardzo mile zaskoczona tak piękną nagrodą pocieszenia :) Zresztą sami zobaczcie:

Na koniec chciałabym Wam polecić blog Żyj zdrowo - 1000 sprawdzonych sposobów na zdrowe życie. Przeczytałam tam fajny post na temat dzieci niejadków. Może komuś przydadzą się rady tam zawarte :)

poniedziałek, 9 lipca 2012

sobota, 7 lipca 2012

Nad jeziorkiem

 Dzisiejszy dzień spędziliśmy na działce i nad jeziorkiem. Dzieciaki popluskały się najpierw w baseniku wystawionym na trawniku a później udaliśmy się po raz pierwszy w tym sezonie nad jeziorko aby się wykąpać. Dla Fabianka był to pierwszy kontakt z wodą inną niż w domu w wannie ;) W basenie podobało mu się od pierwszych sekund. Jeżeli chodzi o jezioro to śmiało poraczkował z koca do wody ale gdy tylko zobaczył, że woda jest nieco chłodniejsza niż w basenie to z niezadowoleniem się wycofał aby po chwili ponownie wrócić i wtedy już śmiało chlapać ;) Poza wodnymi atrakcjami podobało mu się również siedzenie w mokrym piasku piaskownicy - szalał tam w tym samy stopniu co w wodzie rozsypując piasek dookoła :) Największą atrakcją było dla Fabianka jednak na pewno to, że prawie cały dzień spędził w majteczkach a pampersa miał zakładanego tylko do wózka :)
Co do Emilki to jak na zodiakalną rybę przystało najchętniej nie wychodziłaby z wody :) Nawet gdy trzęsła się z zimna to i tak trzeba było ją wyciągać podstępem na koc aby ogrzała się na słonku.

 Pochwalę jeszcze Fabianka - coraz częściej staje sam bez podtrzymywania się czegokolwiek :) Stoi tylko kilka sekund ale to i tak spory sukces ;) Zauważyłam też dzisiaj, że synek podrósł bo sięga już w łazience do zawieszonej rolki papieru toaletowego i potrafi ją ściągnąć z wieszadła. W domu bowiem ulubionym miejscem zabaw Fabianka jest łazienka. Gdy tylko drzwi do łazienki są otwarte to Fabian pędzi do niej i rozwija papier toaletowy gdy rolka nie jest w 100% zwinięta. Jeżeli papier jest zwinięty to synek zrzuca co tylko się da z wanny :) Nie ma to jak ciekawe rozrywki ;)

piątek, 6 lipca 2012

Pediatra i ciąg dalszy Fabiankowego diagnozowania...

Byłam dzisiaj z Fabianem u pediatry na kontroli. Tygodniowa kuracja dwoma syropami na kaszel i jednymi kroplami nie przyniosła rezultatu - Fabian jak kaszlał tak kaszle... Osłuchowo oczywiście nadal wszystko jest dobrze. Pani doktor stwierdziła, że jednak ona zapisze leki wziewne - pół opakowania aby było taniej i zobaczymy czy one pomogą. Trochę mnie tym zdenerwowała, ponieważ obiecała ostatnio, że da nam skierowanie do alergologa a tu znowu leki bez konsultacji ze specjalistą... Lekarka stwierdziła, że do alergologa są długie kolejki więc chyba nie ma sensu. Zresztą alergolog na pierwszej wizycie i tak na pewno zapisałby leki wziewne bez refundacji aby upewnić się że one pomogą. Zagotowało się we mnie na te tłumaczenia bo przecież nie chodzi tylko o to aby leki były refundowane ale przede wszystkim o to aby jakiś specjalista zbadał moje dziecko. Zapytałam zatem jak wygląda sytuacja z pulmonologiem - czy jest w ogóle taki lekarz dla dzieci, czy wizyta u niego dałaby coś Fabianowi... Pani doktor stwierdziła, że w sumie może wystawić mi skierowanie do poradni pulmonologicznej w szpitalu dziecięcym - kolejek nie powinno być dużych więc możemy iść i się skonsultować. Zapytała mnie też czy w mojej rodzinie ktoś choruje lub chorował na astmę. Przypomniało mi się wtedy, że przecież mój dziadek chorował na astmę. Nie wiem dlaczego wcześniej o tym nie pamiętałam... Pediatra powiedziała żeby powiedzieć o tym pulmonologowi. Mam nadzieję, że nie zapomnę tego zrobić.
Gdy wróciłam do domu postanowiłam zadzwonić do szpitala dziecięcego zapisać Fabiana na wizytę u pulmonologa. I co usłyszałam? Oczywiście to czego się obawiałam - w tym roku nie ma już wolnych terminów... Ręce mi opadły i zaniemówiłam. No bo jak to tak - dziecko być może chore a nie ma możliwości skonsultować jego przypadku ze specjalistą... :( Na szczęście pani w rejestracji zapytała z jakiego powodu chcę dziecko zapisać do poradni. Już chciałam powiedzieć, że tak po prostu nie mam co robić więc sobie wymyśliłam że poodwiedzam gabinety w szpitalu, poplotkuję, kawki się napiję... No ale wzięłam głębszy oddech aby się uspokoić i tłumaczę, że dziecko od urodzenia ma kaszel, który czasem znika na kilka dni aby ponownie wrócić, syropy nie działają i pediatra podejrzewa astmę oskrzelową. Kolejne ważne pytanie - w jakim wieku jest dziecko. Mówię, że skończył 9 miesięcy i zastanawiam się czy to dobra czy zła odpowiedź bo chyba dziecko to dziecko i nie ważne w jakim wieku - leczenie się należy czy ma 3 miesiące czy 13 lat. W każdym bądź razie odpowiedź pani się chyba spodobała, ponieważ przełączyła mnie do innej kobiety, której znowu musiałam tłumaczyć od początku o co chodzi. Na szczęście na tym moje rozmowy się zakończyły. Pani dopisała Fabiana między pacjentów na 8 sierpnia między godziną 10 a 11. Ostrzegła, że swoje będzie trzeba odsiedzieć w poczekalni. Mogę tam i pół dnia spędzić aby tylko ktoś w końcu Fabiana zaczął diagnozować w jakimś kierunku... Pani z którą rozmawiałam wytłumaczyła mi dlaczego są takie problemy z zapisami - pani doktor jest tylko jedna i przyjmuje tylko raz w tygodniu... To wszystko tłumaczy :| Masakra jakaś po prostu. Dobrze, że wczoraj zadzwoniła do mnie pani z poradni preluksacyjnej i przełożyła wizytę kontrolną Fabina z 8 sierpnia na 3 września...

środa, 4 lipca 2012

Rodzice i ich dzieci

Postanowiłam dla ciekawostki wkleić kilka fotek z przeszłości porównując je ze sobą ;) Czasami potrafię się doszukać podobieństw w naszej rodzince. Przeważnie jednak jest tak, że każdy podobny jest tylko do siebie samego ;)

Emilka i Fabianek w pierwszych minutach życia:

Emilka w 5 dobie życia i Fabianek w 6 dobie życia :)

A tutaj około półroczne bobasy:
Emilka
Ja
Fabian
P.
A tutaj starsze dzieci:
Emilka
Ja
P.

wtorek, 3 lipca 2012

Zwyczajny dzień

Wczoraj Fabianek jedząc chrupki zapomniał, że trzeba się trzymać stojąc i stał bez podtrzymywania się czegokolwiek poza chrupkami w dłoni :) Oczywiście gdy zauważył, że stoi bez trzymanki to od razu upadł na pupę :) Wczoraj zaczął też pokazywać jaki jest duży podnosząc rączki wysoko do góry ;) Dzisiaj natomiast gdy wróciłam z kuchni niosąc śniadanko dla dzieci zastałam Fabiana siedzącego w jego pudle z zabawkami... :) Potrafi zaskakiwać jak chce ;)

Emilcia ostatnio przystopowała z zamęczaniem nas pytaniami "a dlaczemu?". Dość długo padało to pytanie przy każdej nadarzającej się okazji i zmuszało nas do dogłębnego tłumaczenia mniej lub bardziej zawiłych spraw :) Za jakiś czas zapewne Milka sobie znowu przypomni o tym aby domagać się dokładnych wyjaśnień, ale fajnie chociaż prze kilka dni od tego odpocząć ;) Powrócił jednak problem z jąkaniem się. Mila znowu strasznie się ścina w większości zdań. Nie wiem czy to dlatego, że próbuje za dużo powiedzieć w zbyt krótkim czasie czy też z jakiegoś innego powodu. Kiedyś już miała ten problem i przeszedł samoistnie. Mam nadzieję, że i tym razem tak będzie.

Dzisiaj od rana mieliśmy brzydką pogodę - deszcz, burza. Na szczęście przed południem się przejaśniło i udaliśmy się na spacerek. Fabianek pospał sobie w wózku półtora godzinki, Emilka poskakała we wszystkich kałużach na naszym osiedlu i pobawiła się z dziećmi na placu zabaw. W drodze powrotnej odwiedziliśmy babcię i pradziadka - dzieciaki zjadły jogurciki a mama napiła się kawki ;) Pradziadek bardzo ucieszył się z odwiedzin, ponieważ czuje się samotny... Babcia dała nam do domku fasolki szparagowej i jagódek :) Niestety trzeba było w końcu wracać do domu aby zrobić obiadek.  Fabian skutecznie przeszkadzał mi w robieniu obiadu jęcząc niemiłosiernie - pomogły dopiero miski i łyżki które dałam mu do zabawy. Po obiadku zmęczony dokuczaniem siostrze poszedł spać ;)  Emilka natomiast zabrała się za ulubione zajęcie czyli naklejanie naklejek :) Gdy Fabek wstanie wyciągnę mojego małego leniuszka (Emilkę) na kolejny spacerek bo jakoś nie chce mi się siedzieć w domu :) P. pojechał na działkę pomagać tacie w budowie łazienki i wróci pewnie koło 20:00. Miałam też jechać z dzieciakami ale dzisiejszy deszcz pokrzyżował mi plany... Nie ma sensu jechać z Fabianem na mokrą działkę bo on nie zrozumie dlaczego nie może jak zawsze poraczkować po trawniku. Mam nadzieję, że wkrótce nadarzy się jakiś bezdeszczowy dzień i pojedziemy na działkę. Obiecałam bowiem Mili wyprawę nad jeziorko popluskać się w wodzie przy brzegu ;)

Fabian na wieczornym spacerze nauczył się kręcić główką na "nie nie nie" :) Wygląda to przekomicznie ;)