poniedziałek, 13 października 2014

Jesiennie

 Sobotę spędziliśmy na działce. Dzieciaki miały mnóstwo zabawy ze zgrabionymi przez dziadka liśćmi - kulali się po nich, rzucali się nimi a na koniec zgrabili aby ponownie był porządek na trawniku :)
  

 Na zabawach w liściach atrakcje się nie skończyły. Spotkaliśmy się z Oliwką i jej rodzicami (Ulą i Danielem) i razem wybraliśmy się na spacer dookoła jeziora. 

 Oliwce za kilka miesięcy urodzi się braciszek. Cioci Uli już bardzo wyraźnie widać brzuszek więc Milci zebrało się na wspomnienia jak to było gdy Fabian był u mamy w brzuszku - jak to przytulała się do brzuszka aby poczuć jak jej brat kopie i jak do niego mówiła ;) Zapytała się nawet cioci czy może posłuchać brzuszka - przyłożyła uszko i czekała aż Maluszek kopnie... Wyglądało to naprawdę rozczulająco :)
Image and video hosting by TinyPic

niedziela, 12 października 2014

41/52

 Za oknami piękna złota polska jesień - szelest kolorowych liści i słonko na twarzy... Wykorzystujemy więc przychylność pogody na spacery i zabawy na działce. Emilka uwielbia zbierać kolorowe liście na spacerach czy nawet w drodze z przedszkola do domu. Fabian chętnie jej w tym pomaga ;) Oprócz liści zbieramy też kasztany, które w domu służą Fabiemu do zabawy w gotowanie lub do przewożenia autami ;) Milcia natomiast ćwiczy na nich liczenie :) W planach jest wyprawa do lasu po żołędzie. Chcemy też porobić jesienne obrazki z liści ale z tym czekamy na pogorszenie pogody aby bez wyrzutów sumienia spędzić czas w domu na pracach plastycznych ;)

Image and video hosting by TinyPic

piątek, 10 października 2014

Blogowe Wow vol. 2

 Tydzień temu w sobotę udało mi się wykorzystać fakt bliskiej odległości od Bydgoszczy i wziąć udział w spotkaniu blogerek zorganizowanym przez Paulinę i Martynę (czyli Sisters 92). Na Blogowe Wow vol. 2 (bo o nim mowa) zabrałam do towarzystwa Emilkę - wiadomo bowiem, że we dwie weselej w podróży ;) Wbrew obawom czy trafię do Park Hotel Bydgoszcz udało mi się tego dokonać i to jeszcze przed czasem ;) Jestem z siebie bardzo dumna, ponieważ wyjechałam od moich rodziców ponad 30 minut później niż planowałam i przez całą drogę denerwowałam się, że przyjadę spóźniona...

 Przed wejściem do restauracji powitała nas Martyna wręczając tajemniczo wyglądające czarne torby pełne podarków od sponsorów spotkania.

Następnym krokiem było zajęcie miejsca przy stole, oddelegowanie Milki do pokoju zabaw i zapoznawanie się z obecnymi już blogerkami.

Na luźnych rozmowach, przerywanych sporadycznym pojawianiem się Emilki z jej nową koleżanką Dorotką, minął czas do pierwszej prelekcji. Wygłosiła ją Weronika z bloga Mama mniej zapracowana. Weronika opowiedziała nam w jaki sposób radzi sobie z pogodzeniem obowiązków mamy, blogerki i biznes women :)

 Kolejnym punktem programu był obiad poprzedzony czasem na babskie rozmowy o dzieciach, blogowaniu, dzieciach, pracy i jeszcze raz o dzieciach... Tak to jest jak spotkają się ze sobą mamy zakochane w swoich dzieciaczkach ;)

 Po smacznym obiadku nadeszła pora na charytatywną loterię. Pieniążki za zakupione przez blogerki losy przekazane zostały na dwójkę chorych dzieciaczków - Basię i Franka. Uważam, że taka loteria to super pomysł :)

 Po loterii uczestniczki Blogowego Wow mogły ponownie skupić się na rozmowach między sobą. Pogaduchy te zostały przerwane kolejną prelekcją. Tym razem było to bardzo ciekawe wystąpienie pani Agaty z Wydawnictwa Nasza Księgarnia, która opowiedziała jak wygląda jej współpraca z blogerami. Fajnie było posłuchać o tym jak wygląda to od drugiej strony...

Blogowe Wow vol. 2 zostało uwiecznione na zdjęciach przez przesympatyczną i utalentowaną Patrycję z Wegner-Keiling photography.

 W Blogowym Wow vol. 2 udział wzięły:
Sisters 92 : Paulina Kwiatkowska i Recenzje Kiti || Czym zająć malucha || Wronek.pl || Yosoymorena || Dzień dobry Pani || Mamala || Pod napięciem || Świat według Lilii || Birginsen || Skrawki moich myśli || Szyszunie || Oczami Mamy || Mama mniej zapracowana || Porady-mamy || Tak nieidealni || (Nie)Polka ||Świat wokół Tosi || Tomi Tobi || Efcia || Rodzinka z innego świata || Słoik pełen magii || Detynkowo || Mama Janka||  Nianioborntobewild || Oholala ||

 Sponsorami spotkania byli:


 Na zakończenie pochwale się jeszcze czym obdarowały mnie Paulina i Martyna dzięki uprzejmości sponsorów ;)
- krówki od WerkArt - Milka pochłonęła wszystkie w drodze do domu więc zdjęcie tylko od Patrycji ;)
- przypinka od przypinka.pl
- pompony od Pomponove
 - zestaw kosmetyków od Pills-rank
 - zestaw kosmetyków od Oillan
 - kartę podarunkową od Toys"R"Us
- płyta z bajkami "miffy" od strefabajek.pl/
- dwie książki + torba od Wydawnictwa Nasza Księgarnia
 - książka od Wydawnictwa Zakamarki
 - książka od Wydawnictwa M
 - książka od Wydawnictwa Znak
 - książka od Wydawnictwa Literatura
 - numer czasopisma GaGa od egaga.pl

 Dziękuję Paulinie i Martynie za możliwość wzięcia udziału w Blogowym Wow vol. 2 oraz sponsorom za umilenie spotkania upominkami ;)
Image and video hosting by TinyPic

wtorek, 7 października 2014

Dokuczliwe bóle żołądka

 Ostatnio robię się sentymentalna i wracam  często do swojego dzieciństwa. Niestety duża jego część upłynęła pod znakiem chorób. Od wieku niemowlęcego do momentu wkroczenia w dorosłość bardzo często chorowałam - zaliczyłam wiele kuracji antybiotykowych i pobytów w szpitalu. Wpływało to oczywiście bardzo na moje życie codzienne.

 Moje częste chorowanie najbardziej odbijało się na szkole. Zawsze byłam ambitna i zależało mi na dobrych, a nawet bardzo dobrych wynikach w nauce, a ciągłe nieobecności to utrudniały. W efekcie bardzo się denerwowałam zaległościami co wpływało na pogorszenie samopoczucia. Pojawiły się silne, klujące bóle żołądka promieniujące na cały brzuch. Niewielką ulgę przynosiło zjedzenie posiłku tak aby żołądek nie był pusty. Potrafiłam nawet w środku nocy wstać i zjeść kanapkę bo ból uniemożliwiał mi sen... Moja mama oczywiście skonsultowała sprawę z pediatrą. Przypisano mi jakieś tabletki, później następne. Nie przyniosło to jednak efektu. Co zrobił wtedy lekarz? Stwierdził, że symuluję - nie chcę chodzić do szkoły więc udaję ból brzucha. Na szczęście moja mama mi wierzyła i w końcu udało jej się wywalczyć przyjęcie mnie do szpitala na badania.

 W szpitalu zrobiono mi podstawowe badania krwi i moczu oraz USG. Gdy badania te nie przyniosły odpowiedzi zdecydowano się na gastroskopię. Gastroskopia to badanie przełyku, żołądka i dwunastnicy przy użyciu giętkiej rurki o średnicy 7-12 mm. Oczywiście przeprowadzane jest na czczo tak aby lekarz mógł dokładnie zobaczyć co dzieje się w górnym odcinku przewodu pokarmowego.

 Gdy usłyszałam o planowanym badaniu to byłam lekko przerażona. Na szczęście nie było źle - dla rozluźnienia i poprawy nastroju dostałam jakieś leki uspokajające, które zadziałały rewelacyjnie. Następnie przewieziono mnie do gabinetu i położono na stole na lewym boku. Później na zęby założono mi specjalny plastikowy ustnik zabezpieczający buzię przed zamknięciem, popsikano gardło lekiem znieczulającym i wprowadzono rurę endoskopu przez jamę ustną do przełyku a następnie żołądka i dwunastnicy. Nie było to oczywiście przyjemne ale dało się znieść. Gastroskopia pozwoliła lekarzowi nie tylko dokładnie obejrzeć górny odcinek przewodu pokarmowego ale również na pobranie wycinków. Najważniejsze jednak, że w końcu została ustalona przyczyna dokuczającego mi bólu. W żołądku i dwunastnicy powstały nadżerki czyli ubytki w błonie śluzowej je wyściełającej.

 Jedno badanie pozwoliło na rozwiązanie zagadki moich dolegliwości. Gdyby nie upór mojej mamy i jej wiara w to, że nie symuluję to pewnie jeszcze musiałabym sporo wycierpieć. co gorsza - nadżerki mogłyby przerodzić się we wrzody. Gastroskopia pozwoliła na postawienie diagnozy i wdrożenie właściwego leczenia. Kolejne badanie wykonane po zakończonym leczeniu potwierdziło pełen sukces - po nadżerkach nie było śladu. Teraz możliwości jest więcej. Gdy są wskazania do badania a lista oczekujących długa warto zrobić gastroskopię prywatnie. Koszt nie jest bardzo wysoki a dostępnych jest wiele placówek - można więc szybko postawić diagnozę i zacząć właściwe leczenie a co za tym idzie zwalczyć uporczywe dolegliwości. Przykładowe placówki wykonujące gastroskopię i ceny badania można zobaczyć tutaj. Oczywiście poza leczeniem farmakologicznym ważna jest właściwa dieta - unikanie dań ciężkostrawnych i pikantnych, napoi gazowanych i alkoholu. Trzeba również nauczyć się żyć w mniejszym stresie tak aby nie przejmować się dosłownie wszystkim. Nie jest to łatwe i z tą moją nerwowością będę pewnie walczyć już do końca życia ;)

 Piszę o tych moich chorobowych przeżyciach aby uświadomić, że dolegliwości dzieci nie wolno lekceważyć. Czasem trzeba zawalczyć gdy lekarz chce nas zbyć i zaufać matczynej intuicji. Rodzice moim zdaniem potrafią rozpoznać gdy ich dziecko symuluje a gdy naprawdę coś mu dolega. Poza tym dzieci nie muszą chorować tylko na te choroby, które przypisane są do ich przedziału wiekowego.
Image and video hosting by TinyPic

poniedziałek, 6 października 2014

40/52

 Za nami tydzień na wsi. Taki tydzień wakacji na rozpoczęcie jesieni ;) Było wspaniale - Emilka i Fabian wybiegali się na podwórku i na spacerach. Nacieszyli się też babcią i dziadkiem. Nic dziwnego, że niechętnie wracali do domu ;)
Image and video hosting by TinyPic

czwartek, 2 października 2014

Wsi spokojna, wsi zielona

 Lubię spędzać czas na wsi. Cieszę się bardzo, że Emilka i Fabian mogą poznać inny rodzaj życia niż to w mieście. Dla mnie na wsi czas płynie wolniej, spokojniej i bezpieczniej... Wprawdzie nie jest to wieś jaką ja pamiętam z wizyt u mojej babci i dziadka. Mieli oni bowiem gospodarstwo rolne a w nim konia, świnie, krowy, kury i kaczki - do tego pola, łąki i oczywiście żniwa czy też wykopki... Żniwa i wykopki to był czas gdy spotykała się cała rodzina aby pomóc w pracach polowych. Dla dzieci to był czas wspólnych zabaw i wygłupów z kuzynostwem oraz pomocy dorosłym w stopniu uzależnionym od wieku. Wyszukiwaliśmy np. jajka, które kury znosiły w najróżniejszych miejscach, pomagaliśmy zbierać ziemniaki. Próbowaliśmy też doić krowy a po dojeniu dawaliśmy trochę mleka kotom, których zawsze było sporo :) Zresztą i nam dostawało się cieplutkiego mleka prosto od krowy... Pamiętam też skakanie po sianie w stodole czy pomoc w zganianiu krów z pola... W czasie deszczu natomiast zabawy na strychu albo w pokoju babci :) Minęło już tyle lat od tych wydarzeń a ja mam je ciągle żywe w mojej pamięci i wspominam z dużym sentymentem... :)

 Babcia i dziadek Emilki oraz Fabianka nie mają wprawdzie gospodarstwa pełnego zwierząt ale dla dzieciaków pobyt u nich to i tak duża atrakcja. Przede wszystkim jest inaczej niż w mieście. Zamiast bloku jest dom z podwórkiem i ogrodem. Zamiast spacerów do parku są spacery po polach i łąkach :) Jest też pies i kurczaki, które Fabi uwielbia karmić... U sasiadów są natomiast krówki, traktory i kombajn a nawet stóg ze słomą na który można wejść :) Atrakcji zatem nie tak mało :)




 Ostatnio opowiadam Mili i Fabiemu o swoim dzieciństwie - w co się bawiłam, jak spędzałam wakacje, jak było w szkole i o wszystkich moich przygodach jakie pamiętam :) Dzieciaki bardzo lubią te opowiesci i wieczorem się same o nie upominają. Narazie największe wrazenie na nich zrobiło to, że jak byłam dzieckiem to jeździłam autem nie zapięta w fotelik czy nawet w pasy bezpieczeństwa. Nie mogą sie nadziwić jak to w ogóle możliwe a Fabian codziennie pyta:
"Mamo ale jak to jeździłaś bez pasów, przecież to niebezpieczne - można wypaść i można dostać mandat od policjanta..." ;)
Mila moje tłumaczenie, że kiedyś nie wiedziano o tym iż jazda bez pasów jest niebezpieczna zapytała:
"Ale jak to? To co - oni nie mieli mózgów?"
Mam nadzieję, że wkrótce temat fotelików a raczej jazdy bez nich zostanie wyczerpany ;)
Image and video hosting by TinyPic