czwartek, 9 maja 2013

Tradycja?

  Zgodnie z naszą niepisaną tradycją pobytów w Rydlewie zaliczyliśmy wczoraj wizytę u pediatry. Gdy wybieraliśmy się w podróż dzieciaki były już lekko przeziębione - miały katar i sporadyczny kaszel. Kaszel niestety się nasilił a do tego doszła chrypka. Postanowiłam zatem skonsultować to z lekarzem. W tym celu zadzwoniłam wczoraj po godzinie 8:00 do przychodni gdzie odebrała bardzo nieprzyjemna pani. Gdy usłyszała, że jesteśmy z innego województwa stała się jeszcze bardziej nieprzyjemna i wręcz opryskliwa. Łaskawie zapisała mi dzieciaki do pediatry na godzinę 18:10 a gdy zapytałam czy nie szłoby na wcześniejszą godzinę to dowiedziałam się:
- że wcześniejsze godziny są dla dzieci miejscowych,
- że oni w ogóle nie mają obowiązku nas przyjąć bo jesteśmy z innego województwa,
- że mogę spróbować w innej przychodni,
- a jak mi się coś nie podoba to mogę iść z dziećmi do pediatry w swoim mieście.
Byłam bardzo zaskoczona postawą tej pani, jej tonem i informacjami, które mi przekazała. Nie była to bowiem moja pierwsza wizyta w tej przychodni i moje dzieci są tam już w systemie. Do tej pory nigdy nie było problemu z ich rejestracją gdy byliśmy na wakacjach u babci i dziadka - bez problemów byliśmy zapisywani na wizytę w pasujących nam godzinach. Niestety od naszej ostatniej wizyty zmieniły się panie w rejestracji na dużo młodsze i mniej przyjemne. Gdy pojechaliśmy na wizytę próbowałam się dowiedzieć w rejestracji dlaczego tak mnie potraktowano ale nie dowiedziałam się nic ponad to co usłyszałam przez telefon... Postanowiłam podzielić się moim spostrzeżeniem z Panią Doktor, która tak się składa była jeszcze moim lekarzem gdy byłam dzieckiem :) Pediatra była bardzo zaskoczona tym co usłyszała ale niestety nie po raz pierwszy słyszała, że w rejestracji są niemiłe osoby. Ciekawe czy zwiększająca się ilość skarg spowoduje zmianę nastawienia pań w rejestracji?
 Co do samej wizyty u lekarza nie mam zastrzeżeń - Pani Doktor bardzo miła i dokładna :) Zresztą nic dziwnego - taką właśnie ją pamiętam z moich wizyt w dzieciństwie ;) A co dolega dzieciakom? Fabian ma wirusowe zapalenie gardła - gardło jest mocno obrzęknięte i czerwone. Na szczęście powinno obyć się bez antybiotyku - dostał syropki i psikadło na gardło. U Emilki niestety nie uniknęliśmy antybiotyku :| Biedulka ma zapalenie krtani i tchawicy... Mam jednak nadzieję, że leki szybko jej pomogą :) Wizyta w aptece z dwiema receptami zakończyła się oczywiście wydaniem ponad 100 zł :| Kurcze, że też leki muszą być takie drogie... :(

Na koniec Emilka i jej nowy zwierzaczek ;)


post signature


10 komentarzy:

  1. Bidulki :(

    No a ceny apteczne.. masakra..

    OdpowiedzUsuń
  2. No niestety. Pisalam o tym ostatnio. Robia laske a przyjecie to ich zakichany obowiazek wlasnie. Anyway - zdrowka!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj kochana musicie zmienić tę tradycję!
    Zdrówka życzę dzieciakom!

    OdpowiedzUsuń
  4. zdrowia życzę, jak najrzadszych kontaktów z takimi lekarzami

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie lubię tej tradycji :( zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdrowia życzę :)

    A żabcia piękna ;))))

    OdpowiedzUsuń