sobota, 18 maja 2013

Samotna noc

 Za mną pierwsza od bardzo dawna noc gdy miałam cale łóżko tylko dla siebie :) Oznacza to, że w końcu przenieśliśmy Fabina do pokoju dzieciaków. Oznacza to również, że Fabi pożegnał się z nocnym ciamkaniem cycusia ;) Pierwsza noc nie była łatwa chyba dla nikogo... Emilka spała w dużym pokoju na materacu aby Fabian jej nie budził płaczem, P. spał z Fabianem w pokoiku aby go w nocy lulać a ja miałam  całe łóżko dla siebie. Najmniej wyspana jestem jednak ja... Budziłam się za każdym razem gdy budził się Fabianek i jeszcze po tym gdy cichł jego płacz nie mogłam zasnąć.  Cały czas słyszałam w uszach jego rozpaczliwe wołanie "MAMO", "DYDY" i "AŁ... Spryciula wie, że zawsze gdy słyszę "Ał" przychodzę sprawdzić co się stało. Tym razem nie mogłam przecież mu się pokazać bo jeszcze większa histeria byłaby z jego strony :( Ciężko mi z tym okropnie było... Mam nadzieję, że dzisiejsza noc będzie miała dużo mniej pobudek. Minionej nocy bowiem Fabian płakał średnio co godzinę :|
Zauważyliście zapewne, że piszę o nocnym pożegnaniu z cycem. W dzień postanowiłam jeszcze Fabianowi dawać pierś rano i wieczorem przed snem. Chcę się dzięki temu ustrzec przed bólem piersi z powodu ich przepełnienia - nie chcę łykać tabletek na wysuszenie pokarmu. Gdy się zarówno mój jak i Fabiankowy organizm przyzwyczają do zmian to zrezygnujemy również z tych dwóch karmień :) Wiem, że może łatwiej byłoby od razu całkiem zabrać cyca tak jak zrobiliśmy to przy Emilce. Postanowiłam jednak przetestować metodę mniejszych kroczków tym bardziej, że Fabian jest przeciwnikiem krowiego mleka - ma odruch wymiotny gdy je dostaje :|

 Co do nocnikowania to jak narazie trwa dobra passa - Fabian biega w domu bez pieluszki i sam siada na nocnik aby się załatwić lub czasem mówi "PSI PSI" i czeka aż powiem, że ma usiąść na nocniczku. Dzisiaj jedziemy na działkę wyposażeni w reklamówkę majteczek i spodenek oraz nocnik aby przetestować się na świeżym powietrzu i w ubraniu :) Ciekawa jestem co z tego wyjdzie ;) 
Za każdym razem gdy Fabi załatwi się na nocnik strasznie się cieszy. Bierze nocnik w rączki i dumnie niesie go do toalety aby wylać jego zawartość. Jego wyraz twarzy przy tym po prostu mnie powala na kolana ;)

 Na koniec jeszcze kilka zdjęć z naszego ulubionego placu zabaw - przedszkolnego Emilki :)


post signature

środa, 15 maja 2013

Cisza

 Zamilkłam na kilka dni a wszystko z powodu weekendowej mini imprezki urodzinowej u rodziców oraz niedzielnej I Komunii Świętej mojego chrześniaka i jego siostry. W poniedziałek natomiast od rana był szał z pakowaniem i powrotem do Olsztyna. Po powrocie do domu chciałam napisać relację z weekendu ale jakoś dół mnie okropny dorwał i nie mogę jakoś przegnać smutku i zmartwień z moich myśli :( Co miesiąc mam nadzieję, że kolejny miesiąc będzie łatwiejszy do przetrwania ale niestety tak nie jest. Wydaje mi się, że życie z jednej pensji stało się już po prostu nie możliwe... Muszę znaleźć jakiś sposób na dorobienie jakiejś kasy :| Od lipca miałam pilnować małej Alicji ale z powodu przedłużenia urlopu macierzyńskiego nic z tego nie wyszło. Dla Alicji i jej mamy to super informacja bo będą mogły ze sobą spędzić cały pierwszy rok Małej - a wiadomo, że to bardzo ważny czas w życiu dziecka :) Ja muszę jednak wymyślić coś nowego na dorobienie jakiejś kasy... Mam nadzieję, że mi się to uda.
 Jak na złość wczoraj jeszcze zepsuł się nam telewizor :| A dzisiaj na spacerze z Fabiankiem jakiś babsztyl palący na balkonie wieżowca wyrzucił peta na chodnik (mało brakowało a dostałabym w głowę) i splunął przez balkon trafiając w wózek. Myślałam, że zaraz kogoś rozszarpię :| Zastanawiam się co mi jeszcze humor zepsuje - może padnie komputer albo pralka? A może dzieciaki znowu zachorują... :(

 Z pozytywnych rzeczy - Fabian w poniedziałek po raz pierwszy sam zawołał "PSI PSI" :) Po zdjęciu pampersa zachęcony przeze mnie usiadł na nocniku i zrobił siusiu :) Od tego momentu zdarza mu się siadać na nocniczku samemu gdy biega bez pampersa. W ten sposób zrobił już kilka razy siku i raz kupkę :) Oczywiście zdarzają się jeszcze wpadki z siusianiem na podłogę ale i tak jestem z niego bardzo dumna i mam nadzieję, że uda się wkrótce pożegnać pampersy :)
Również zasób słówek Fabianka się poszerza :) Ulubionym słowem ostatnio jest "TAM" z wskazaniem gdzie to tam jest ;) W ten sposób pokazuje gdzie chce iść czy też gdzie leży rzecz którą chce aby mu podać :) Wczoraj zaczął mówić "PIKO" i dopiero gdy pokazał mi stojącą na szafce butelkę po piwie dowiedziałam się  że słowo to oznacza "piwko" ;) Na placu zabaw natomiast wczoraj pobiegł do Milki i zaczął ją ciągnąć za rękę wołając "MIKA WZIU" aby Emilka szła z nim na zjeżdżalnię :) Fabianek mówi również "DZIĘ" (dziękuję) ;)


post signature

czwartek, 9 maja 2013

Tradycja?

  Zgodnie z naszą niepisaną tradycją pobytów w Rydlewie zaliczyliśmy wczoraj wizytę u pediatry. Gdy wybieraliśmy się w podróż dzieciaki były już lekko przeziębione - miały katar i sporadyczny kaszel. Kaszel niestety się nasilił a do tego doszła chrypka. Postanowiłam zatem skonsultować to z lekarzem. W tym celu zadzwoniłam wczoraj po godzinie 8:00 do przychodni gdzie odebrała bardzo nieprzyjemna pani. Gdy usłyszała, że jesteśmy z innego województwa stała się jeszcze bardziej nieprzyjemna i wręcz opryskliwa. Łaskawie zapisała mi dzieciaki do pediatry na godzinę 18:10 a gdy zapytałam czy nie szłoby na wcześniejszą godzinę to dowiedziałam się:
- że wcześniejsze godziny są dla dzieci miejscowych,
- że oni w ogóle nie mają obowiązku nas przyjąć bo jesteśmy z innego województwa,
- że mogę spróbować w innej przychodni,
- a jak mi się coś nie podoba to mogę iść z dziećmi do pediatry w swoim mieście.
Byłam bardzo zaskoczona postawą tej pani, jej tonem i informacjami, które mi przekazała. Nie była to bowiem moja pierwsza wizyta w tej przychodni i moje dzieci są tam już w systemie. Do tej pory nigdy nie było problemu z ich rejestracją gdy byliśmy na wakacjach u babci i dziadka - bez problemów byliśmy zapisywani na wizytę w pasujących nam godzinach. Niestety od naszej ostatniej wizyty zmieniły się panie w rejestracji na dużo młodsze i mniej przyjemne. Gdy pojechaliśmy na wizytę próbowałam się dowiedzieć w rejestracji dlaczego tak mnie potraktowano ale nie dowiedziałam się nic ponad to co usłyszałam przez telefon... Postanowiłam podzielić się moim spostrzeżeniem z Panią Doktor, która tak się składa była jeszcze moim lekarzem gdy byłam dzieckiem :) Pediatra była bardzo zaskoczona tym co usłyszała ale niestety nie po raz pierwszy słyszała, że w rejestracji są niemiłe osoby. Ciekawe czy zwiększająca się ilość skarg spowoduje zmianę nastawienia pań w rejestracji?
 Co do samej wizyty u lekarza nie mam zastrzeżeń - Pani Doktor bardzo miła i dokładna :) Zresztą nic dziwnego - taką właśnie ją pamiętam z moich wizyt w dzieciństwie ;) A co dolega dzieciakom? Fabian ma wirusowe zapalenie gardła - gardło jest mocno obrzęknięte i czerwone. Na szczęście powinno obyć się bez antybiotyku - dostał syropki i psikadło na gardło. U Emilki niestety nie uniknęliśmy antybiotyku :| Biedulka ma zapalenie krtani i tchawicy... Mam jednak nadzieję, że leki szybko jej pomogą :) Wizyta w aptece z dwiema receptami zakończyła się oczywiście wydaniem ponad 100 zł :| Kurcze, że też leki muszą być takie drogie... :(

Na koniec Emilka i jej nowy zwierzaczek ;)


post signature


poniedziałek, 6 maja 2013

Podróż i wiosna na wsi

 Za nami 3,5 godzinna podróż pociągiem - wczoraj przyjechaliśmy do Rydlewa :) O dziwo nie było źle chociaż bardzo się stresowałam czy tym razem dam sobie radę ;) Najbardziej bałam się chodzenia do toalety, które wiadomo jak wyglądają w pociągach. Wejście do WC w pociągu z dwójką małych dzieci jest praktycznie niewykonalne, zostawienie jednego dziecka w wagonie i pójście z drugim do łazienki też nie wchodzi w grę... Zastanawiałam się jak rozwiążę ten problem gdy zaistnieje taka potrzeba - w duchu jednak modliłam się aby Emilka po prostu nie miała potrzeby skorzystania z toalety. O dziwo moje pragnienie się spełniło ;) Drugim moim zmartwieniem było to jak dam sobie sama radę z dużą ilością bagażu. Wprawdzie do pociągu zapakował nas P. a na miejscu odbierał nas tata ale musiałam jednak przetransportować wszystkie bagaże pod drzwi wyjściowe... Dałam sobie na szczęście z tym radę nosząc wszystkie bagaże pojedynczo z Fabianem na rękach bo ten bał się mnie chociaż na chwilę spuścić z oczu. A bagażu miałam sporo - przede wszystkim 2 dzieci + fotelik samochodowy + walizka + duża torba podróżna + mała torba + torba od wózka + torebka + dziecięcy plecaczek ;) O dziwo z wszystkim dałam sobie radę a dzieci były bardzo grzeczne - Fabianek zaliczył nawet około godzinną drzemkę :)

 Na miejscu czekała nas prawdziwa wiejska sielanka - zielono, kolorowo od kwitnących kwiatów - po prostu wiosna w pełni :) Do tego ciepło, cicho i spokojnie... Fabian jest zachwycony obecnością pieska - a jeszcze niedawno panicznie się go bał :) Wczoraj na spacerku biegał za Perłą i wołał "PELA TU!" (Perła stój!), zbierał piasek i dawał jej go do jedzenia a nawet próbował biegać za Perłą na czworakach :) Oczywiście cały czas się śmiał zachwycony albo biegał dysząc jak piesek :) Atrakcją dla dzieciaków jest również huśtawka zawieszona przez dziadka czy stary 3kołowy rowerek po Michale :) Frajdę sprawia im również pomaganie babci przy podlewaniu kwiatów w ogródku czy karmieniu kurczaków, zwiedzanie ogrodu i bawienie się z Michałkiem. Michałek przygotował Emilce bardzo miłe powitanie - gdy tylko się pojawiliśmy uściskał Emilkę i powiedział "Kocham Cię" i powtarzał jeszcze "Moja Emilka" :) Dzieciaki na podwórku szalały prawie do 20 :)

 Dzisiaj po śniadanku wybraliśmy się do miasta na zakupy - potrzebne nam były sandały na podwórko i czapki na słoneczko :) Jestem bardzo zadowolona bo udało mi się to wszystko kupić zarówno dla Fabiana jak i Emilki i to za dużo mniejsze pieniądze niż w Olsztynie ;) Oczywiście kupiłam też to co nie było potrzebne np. okulary przeciwsłoneczne dla Emilki ;) Pospacerowaliśmy sobie spokojnie po mieście, zjadłyśmy z Milą lody i pół dnia nam minęło ;) Fajnie się tak nigdzie nie spieszyć i wrócić do domu na gotowy obiadek :) A po obiadku oczywiście na podwórko gdzie dzieciaki szalały do 19 ;) Mam nadzieję, że taka wiosenna pogoda będzie nam towarzyszyć przez cały pobyt u babci i dziadka :)


 A tu jeszcze zaległe zdjęcia z sobotniego dnia spędzonego na działce w Olsztynie :) Emilce udało się znaleźć kolejne zwierzątko ;)



post signature

piątek, 3 maja 2013

Otwarcie sezonu grillowego

 Słonko niestety postanowiło dać nam od siebie odpocząć. Od wczoraj niebo zasnuwają ponure chmury... Na szczęście nie pada deszcz :) Dlatego postanowiliśmy wykorzystać wczorajsze wskazania termometru (17C) i wybrać się na działkę na zaplanowanego grilla :) Byłam sceptycznie nastawiona do tego pomysłu z powodu szarego nieba i przeświadczenia, że będzie zaraz padać. Na szczęście moje czarnowidztwo się nie sprawdziło i wypad na działkę bardzo się udał :) Fabian odkrył nową pasję - zbieranie kamieni do wiaderka. Emilka natomiast znalazła sobie zwierzątko :) Jakaż była rozpacz gdy nie pozwoliłam ślimaka zabrać do domu. Na szczęście długie tłumaczenie, że ślimaczek mieszka na działce i tęskniłby za rodzinką w końcu przemówiły mili do rozsądku...


post signature

środa, 1 maja 2013

1 maja i nie tylko

 Dzisiejszy dzień minął nam bardzo leniwie na odpoczywaniu i nicnierobieniu ;) Dzieciaki pełne energii dzień rozpoczęły już przed 8:00. Mi i P. nie bardzo chciało się wstać ale gdy dzieciaki zaczęły już po nas za bardzo skakać nie było innego wyjścia jak szybka ewakuacja poza teren ich zabawy ;) Po pościeleniu łóżka Fabi z Emilką przenieśli się na dywan ze swoimi szaleństwami gimnastycznymi:

 Po śniadanku wybraliśmy się we czwórkę na spacer do lasu. Pogoda robiła się z każdą minutą coraz bardziej wiosenna - słoneczko grzało, wiatr ucichł. W lesie cisza, spokój i sporo ludzi ;) Super był ten spacer :)

 Z lasu wróciliśmy do domku na obiadek a Fabiś także na drzemkę :) Słonko jednak zaczęło tak przygrzewać, że postanowiliśmy jeszcze chociaż na godzinkę pojechać na działkę aby wykorzystać dzień maksymalnie :)


 Emilka wczoraj w przedszkolu miała apel w trakcie którego wieszana była flaga na budynku przedszkola i odśpiewany został hymn. Po powrocie do domu relacjonowała mi to wydarzenie :) Zaciekawiona zapytałam ją jak ona ten hymn śpiewała na co usłyszałam "Pooolskaaa biało-czerwoni...." Teraz za każdym razem gdy mijamy polskie flagi porozwieszane na budynkach Emilka śpiewa ten swój hymn ;)

 Fabiś ostatnio ma dwa ulubione słowa: MIKA (Milka) i TALAM (tadam) :) Słowo MIKA potrafi wyśpiewywać przez kilka minut na różne nuty i zawsze bardzo go to bawi. Słowo TALAM natomiast mówi gdy uda mu się zrobić coś wartego uwagi i pochwały. Bardzo lubi np. sprzątać brudne ubrania porozrzucane po pokoju przed kąpielą - wynosi oczywiście po jednej sztuce nawet jeżeli chodzi o skarpetki ;) Za każdym razem wraca do pokoju z zadowoloną miną i swoim TALAM. Podobnie jest z wynoszeniem naczyń do kuchni czy śmieci do śmietnika. Każdy taki wyczyn jest przez niego zakomunikowany tym jego TALAM i zadowoloną minką :) Swoją drogą Fabi bardzo lubi mi pomagać i często jest tak, że sprząta nawet po Emilce naczynia po obiedzie :) Emilka gdy to widzi od razu też rzuca się do pomocy bo hce aby ją także pochwalić ;)


post signature