czwartek, 1 listopada 2018

Smutek i tęsknota

 Dzisiaj Wszystkich Świętych czyli święto tych, którzy odeszli. Dla mnie to już drugie święto bez mojego taty... Rok temu mogłam jechać na cmentarz do niego aby się pomodlić i zapalić znicz. W tym roku niestety nie mogę ruszyć się z Olsztyna w tak długą podróż... Tym bardziej mi smutno :(
Zdjęcie stąd
 Rok temu - półtora tygodnia przed Wszystkich Świętych po 2-miesięcznej chorobie zmarł mój tata. Był to dla mnie bardzo ciężki czas... Czekanie na nieuniknione, patrzenie na jego cierpienie, rozdarcie między chęcią bycia w Bydgoszczy z tatą a potrzebą bycia w Olsztynie z dziećmi... Dylematy na temat tego czy zabierać dzieci do szpitala, czy mówić im o tym co się wkrótce wydarzy. Jak tłumaczyć im to co się dzieje?
Emilka i Fabian widzieli, że coś się dzieje. Chodziłam ciągle zapłakana i nie szło tego ukryć. Na szczęście wystarczyła im informacja, że dziadek jest bardzo chory a ja się o niego martwię - nie dopytywały czy wyzdrowieje więc nie musiałam kłamać... Chcieli odwiedzić chorego dziadka w szpitalu więc zabrałam ich ze sobą kilka razy chociaż na chwilę. Mila sporo opuściła dni w szkole w tym czasie ale to nie było ważne - najważniejsze było to by być razem i się wspierać a na odległość jest to dość trudne... Powiedzenie dzieciom o śmierci dziadka było jedną z trudniejszych rzeczy, które musiałam zrobić w trakcie ich wychowania. Patrzenie na ich łzy i smutek na pogrzebie też nie było łatwe. Ale czy mogłam ich nie zabierać ze sobą skoro chciały pożegnać dziadka? Jedyne co mogłam to nie zabierać ich do kaplicy w czasie gdy trumna była otwarta. Aby zmniejszyć ich smutek mogłam opowiadać im o tym, że dziadek będzie teraz ich aniołem stróżem i będzie ich chronił...

 Ostatni rok to ciągłe wspomnienia o tym co było rok wcześniej gdy mój tata jeszcze żył. Jego ulubiony program w tv, ulubiona potrawa czy też jakiś problem który umiałby mi pomóc rozwiązać od razu przywoływały obraz uśmiechniętego taty i wywoływały łzy w mych oczach. Nie jeden raz wyrzucałam sobie, że za rzadko do niego dzwoniłam i za mało z nim rozmawiałam. Gdybym mogła to zmienić to chętnie bym to uczyniła. niestety na to jest już dawno za późno... Opcji rozmowy już nie ma :( Jedyne co mogę to przeglądać zdjęcia i zanurzać się we wspomnieniach związanych z moim tatusiem kochanym :(

 Czy kiedyś pogodzę się z tym, ze tak wcześnie musiałam pożegnać mego tatę? Miał dopiero 56 lat więc spokojnie mógł pożyć jeszcze wiele lat - nacieszyć się życiem, zrealizować to co planował, spełnić marzenia odkładane na później... :(
Image and video hosting by TinyPic

2 komentarze:

  1. Bardzo mi przykro z powodu Twojego Taty. Aż łzy lecą, kiedy się czyta twój dzisiejszy post... Moja mama też straciła swojego Tate, kiedy miał 56 lat. Bardzo mi przykro :(

    OdpowiedzUsuń